jak wiadomo do 22 czerwca zostalo jeszcze prawie 9 miesiecy wiec co po niektorzy mogliby pomyslec, ze na wyjebce iskrzymy sowy i zbijamy baki. ale nie! w pelnej skupienia i oparow kadzidel atmosferze godnej warsztatow najwykrecenszych tworcow i wyrzutkow tego chorego spoleczenstwa pracujemy niczym politycy w kamieniolomach, ktore pozostawimy dla nich kiedy juz odtajnimy tajne akta. na dowod tego diyTVtrips przedstawia pierwszy odcinek cyklu "dzwigaj mandzur z tłustym okiem". jak zawsze knujemy to co mamy knuc, plytka zbliza sie wielkimi krokami 77milowych butow i w tym samym czasie kiedy ja zaspokajam swoje zadze naukowe i chlone energie z lona matki ziemi powstaja nowe fatzuale, glitchmapy, pierwszy klip projektu AlQaedaN, klip do fatajs in hell, a takze dzieje sie wiele wiele innych rzeczy zjawisk i procesow naturalnych, o ktorych my drobniutkie mroweczki u stop inzyniera swiatow nie mozemy miec pojecia - "muzyka sfer wiesz, ze warto w pore zczaic sie" wiec stay tuned!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bog. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 października 2013
mandzukuanskie fatzuale
jak wiadomo do 22 czerwca zostalo jeszcze prawie 9 miesiecy wiec co po niektorzy mogliby pomyslec, ze na wyjebce iskrzymy sowy i zbijamy baki. ale nie! w pelnej skupienia i oparow kadzidel atmosferze godnej warsztatow najwykrecenszych tworcow i wyrzutkow tego chorego spoleczenstwa pracujemy niczym politycy w kamieniolomach, ktore pozostawimy dla nich kiedy juz odtajnimy tajne akta. na dowod tego diyTVtrips przedstawia pierwszy odcinek cyklu "dzwigaj mandzur z tłustym okiem". jak zawsze knujemy to co mamy knuc, plytka zbliza sie wielkimi krokami 77milowych butow i w tym samym czasie kiedy ja zaspokajam swoje zadze naukowe i chlone energie z lona matki ziemi powstaja nowe fatzuale, glitchmapy, pierwszy klip projektu AlQaedaN, klip do fatajs in hell, a takze dzieje sie wiele wiele innych rzeczy zjawisk i procesow naturalnych, o ktorych my drobniutkie mroweczki u stop inzyniera swiatow nie mozemy miec pojecia - "muzyka sfer wiesz, ze warto w pore zczaic sie" wiec stay tuned!
czwartek, 12 stycznia 2012
pielgrzym
echo dawnych watpliwosci, ktore wciaz rezonuja przy pisaniu kazdej zwrotki, i amplifikowaniu kazdego slowa przez kabel do miksera i dalej przez soundsystem. jak bardzo jestesmy w stanie zblizyc sie w relacjonowaniu naszych uczuc, stanow wewnetrznych, odczuc do tego co naprawde czujemy i na ile ktos inny jest w stanie odebrac nasze intencje nieskazone?
po co te slowa splywaja na kartke ekran czy petle? dlaczego?
napewno daje to jakas sile, poczucie kontroli na tym co dookola, bo przeciez to co opisane to poznane.prozaiczna pulapka
jak bardzo muzyka, dzwiek sa terapia, ktora znieczula nie prowadzac jednak do znieczulicy.
jak wiele pozwolimy werbalizacji kladzionej na dzwieki tworzace melodie zajmowac sie atakiem na skazy swiata? czy ma byc tylko nieskazitelnym balsamem na dusze? jesli slychac moj glos to nie koniecznie znaczy ze warto go sluchac ze chce powiedziec cos wazkiego...
czasem jedyne co mamy do zakomunikowania to systematyzacja swiata przez nas ustalona, ktora chcemy innym narzucic. kazdy opis to zbrodnia, kazde slowo to oskarzenie. kazda idea to stagnacja. zycie to zmiana, przeplyw. zmiana miejsca zmiana dzwiekow to juz samo w sobie w pewien sposob zamkniety, kompletny sens.
ciagla walka ciagla zmiana
po co te slowa splywaja na kartke ekran czy petle? dlaczego?
napewno daje to jakas sile, poczucie kontroli na tym co dookola, bo przeciez to co opisane to poznane.prozaiczna pulapka
jak bardzo muzyka, dzwiek sa terapia, ktora znieczula nie prowadzac jednak do znieczulicy.
jak wiele pozwolimy werbalizacji kladzionej na dzwieki tworzace melodie zajmowac sie atakiem na skazy swiata? czy ma byc tylko nieskazitelnym balsamem na dusze? jesli slychac moj glos to nie koniecznie znaczy ze warto go sluchac ze chce powiedziec cos wazkiego...
czasem jedyne co mamy do zakomunikowania to systematyzacja swiata przez nas ustalona, ktora chcemy innym narzucic. kazdy opis to zbrodnia, kazde slowo to oskarzenie. kazda idea to stagnacja. zycie to zmiana, przeplyw. zmiana miejsca zmiana dzwiekow to juz samo w sobie w pewien sposob zamkniety, kompletny sens.
ciagla walka ciagla zmiana
tagi:
antisocial,
bog,
dzwiek,
hudlaa,
kultura symboliczna,
rihla,
złoty pył
poniedziałek, 14 listopada 2011
anarchist is the new buddhist
posrodku swiatopogladow zwiazanych z ta doktryna lezy przekonanie o istnieniu prawdy, prawosci i jej niezawislosci. nie posiadanej przez nas, nie takiej na ktora mamy monopol. takiej, do ktorej trzeba dazyc ciagle schodzac z wlasnej utkanej misternie sciezki i wciaz korygowac azymut wlasciwego postepowania.
sprawdzac sie ma przede wszystkim jako samodzielna filozofia zyciowa w pelni samowystarczalna i pramgatyczna a mimo to kompatybilna ze wszelkimi pozytywnymi ruchami zyciowymi, nie jako wydumana ortodoksyjna doktryna, ktora poprostu pewne rzeczy kaze abys nie musial/a pytac myslec kwestionowac sam/a.
czynienie dobra jest centralnym aktem wyzwalania siebie i otoczenia. baczenie na wlasciwe godne zachowanie, nie krepuje bynajmniej twoich ruchow a sprawia ze kazde dzialanie staje sie swiadome, zycie staje sie medytacja. kontestacja ktora wyklada twoja sciezke drogocennymi kamieniami.
wyzwolenie nie jest celem jest zwienczeniem wysilkow. prawidziwym wyzwoleniem jest droga, trud wkladany i to ze przeklada sie na owoce.
praca nad soba jest codziennym wyznacznikiem dazenia do przodu wedle zasad, ktore okreslasz sam/a i przestrzegasz ich bo wierzysz w wielkosc i prawosc swoich wyborow bo sa podporzadkowane idei dobra rownosci szacunku dazenia do wolnosci. wolnosci, ktorej nie widac w doczesnych przymiotach, w materialnej korzysci. poklony bite nie ikonom ale boskosci, ktora masz w sobie, kazde z nas ma w sobie pierwiastek spelnienia, a twoje cialo jest twoja swiatynia.
ciagle kwestionowanie to pokonywanie kolejnych stopni, schodow w gore, w dol, po prostu w przod. paradoks? liczy sie rozwoj a nie jego kierunek.
pomoc innym, altruistyczne dzialania staja sie kluczowe z wielu wzgledow.
rownosc staje sie oczywistoscia.
szacunek wobec zycia, zaduma nad ksztaltem swiata blyszcza jak zloto.
to najslabsza iskra ktora swieci najmocniej posrod chlodu nocy. ilu adeptow tyle sciezek. kazde z nas dazy do wyzwolenia siebie wyzwalajac w ten sposob ogol. jestes dla siebie jedynym bogiem a jako ze nie mozna bic poklonow przed soba nie wyznajesz nikogo. dookola jest tylko pustka, ktorej najgoretsza praca nie zdola zapelnic, mimo to ty wciaz ocierasz pot z czola. to nie jest wiara w efekt bo tego efektu jest zawsze zbyt malo, zawsze moze go byc wiecej. to wiara w idee bez wzgledu na jej owoce. ale pragmatycznosc tej wiary daje ci spojrzenie na kazde male zwyciestwo i jego niepodwazalna wartosc...
to wszystko zreszta to zadna egzaltacja to poprostu namiastka codziennego uczucia przelana na ekran...
sprawdzac sie ma przede wszystkim jako samodzielna filozofia zyciowa w pelni samowystarczalna i pramgatyczna a mimo to kompatybilna ze wszelkimi pozytywnymi ruchami zyciowymi, nie jako wydumana ortodoksyjna doktryna, ktora poprostu pewne rzeczy kaze abys nie musial/a pytac myslec kwestionowac sam/a.
czynienie dobra jest centralnym aktem wyzwalania siebie i otoczenia. baczenie na wlasciwe godne zachowanie, nie krepuje bynajmniej twoich ruchow a sprawia ze kazde dzialanie staje sie swiadome, zycie staje sie medytacja. kontestacja ktora wyklada twoja sciezke drogocennymi kamieniami.
wyzwolenie nie jest celem jest zwienczeniem wysilkow. prawidziwym wyzwoleniem jest droga, trud wkladany i to ze przeklada sie na owoce.
praca nad soba jest codziennym wyznacznikiem dazenia do przodu wedle zasad, ktore okreslasz sam/a i przestrzegasz ich bo wierzysz w wielkosc i prawosc swoich wyborow bo sa podporzadkowane idei dobra rownosci szacunku dazenia do wolnosci. wolnosci, ktorej nie widac w doczesnych przymiotach, w materialnej korzysci. poklony bite nie ikonom ale boskosci, ktora masz w sobie, kazde z nas ma w sobie pierwiastek spelnienia, a twoje cialo jest twoja swiatynia.
ciagle kwestionowanie to pokonywanie kolejnych stopni, schodow w gore, w dol, po prostu w przod. paradoks? liczy sie rozwoj a nie jego kierunek.
pomoc innym, altruistyczne dzialania staja sie kluczowe z wielu wzgledow.
rownosc staje sie oczywistoscia.
szacunek wobec zycia, zaduma nad ksztaltem swiata blyszcza jak zloto.
to najslabsza iskra ktora swieci najmocniej posrod chlodu nocy. ilu adeptow tyle sciezek. kazde z nas dazy do wyzwolenia siebie wyzwalajac w ten sposob ogol. jestes dla siebie jedynym bogiem a jako ze nie mozna bic poklonow przed soba nie wyznajesz nikogo. dookola jest tylko pustka, ktorej najgoretsza praca nie zdola zapelnic, mimo to ty wciaz ocierasz pot z czola. to nie jest wiara w efekt bo tego efektu jest zawsze zbyt malo, zawsze moze go byc wiecej. to wiara w idee bez wzgledu na jej owoce. ale pragmatycznosc tej wiary daje ci spojrzenie na kazde male zwyciestwo i jego niepodwazalna wartosc...
to wszystko zreszta to zadna egzaltacja to poprostu namiastka codziennego uczucia przelana na ekran...
vengance black ninjas with monkey wrenches
dzis jest rocznica pewnego szczegolnego wydarzenia, wiec retrospekcja z pomoca sennej historyjki dla dzieci o paradoksie zdecentralizowania napisanej niecaly rok temu, ktora znalazlem doslownie przed chwila
"-zabijemy cie - powiedzial policjant- i wtedy rozwiazemy ta sytuacje po swojemu
-prosze bardzo - odpowiedzial ninja nie silac sie zeby uwolnic sie z uscisku trzymajacych go funkcjonariuszy.
-wiedzcie jedno.posrod ninja nie ma wyjatkowych, wszyscy jestesmy tak samo grozni, wszyscy wobec siebie rowni, kazdy z nasz zostanie pomszczony przez pozostalych i pozostale.
-moze i tak, ty jednak stanowisz dla nas wyjatkowe zagrozenie. podejme wiec to ryzyko.
-rozumiem. pozwol ze zapytam o jedna rzecz. po drugiej stronie waszych tarcz z kazdego cienia, zza kazdego mozliwego rogu, z dachu kazdego budynku, za kazda szyba szykuje sie do ataku rowno setka moich braci i siostr. jest nas 101. znam imiona i twarze wszystkich z tych ludzi. ty-niczyjej. jaka masz pewnosc, ze ja to wlasnie ja, a nie przypadkowa postac z tego tlumu setki czarnych cieni do eksterminacji? skad wiesz, ze zabijasz wlasciwa osobe? zabij mnie i przygotuj sie na smierc z moich wlasnych rak. zabij setke mojego rodzenstwa, liczac, ze bede posrod nich, a zostaw przy zyciu przypadkowa osobe, moze ta, ktora pojmali gwaltem twoi ludzie i ciagle oczekuj smierci z reki tej najgrozniejszej jednostki, z mojej reki-powiedzial...
co sadzic o takich snach zdarzajacych sie w noc pelnego zacmienia ksiezyca, dokladnie w noc rownonocy zimowej?"
...
ale na oslode jeszcze jedne z najlepszych rapow swiata
"-zabijemy cie - powiedzial policjant- i wtedy rozwiazemy ta sytuacje po swojemu
-prosze bardzo - odpowiedzial ninja nie silac sie zeby uwolnic sie z uscisku trzymajacych go funkcjonariuszy.
-wiedzcie jedno.posrod ninja nie ma wyjatkowych, wszyscy jestesmy tak samo grozni, wszyscy wobec siebie rowni, kazdy z nasz zostanie pomszczony przez pozostalych i pozostale.
-moze i tak, ty jednak stanowisz dla nas wyjatkowe zagrozenie. podejme wiec to ryzyko.
-rozumiem. pozwol ze zapytam o jedna rzecz. po drugiej stronie waszych tarcz z kazdego cienia, zza kazdego mozliwego rogu, z dachu kazdego budynku, za kazda szyba szykuje sie do ataku rowno setka moich braci i siostr. jest nas 101. znam imiona i twarze wszystkich z tych ludzi. ty-niczyjej. jaka masz pewnosc, ze ja to wlasnie ja, a nie przypadkowa postac z tego tlumu setki czarnych cieni do eksterminacji? skad wiesz, ze zabijasz wlasciwa osobe? zabij mnie i przygotuj sie na smierc z moich wlasnych rak. zabij setke mojego rodzenstwa, liczac, ze bede posrod nich, a zostaw przy zyciu przypadkowa osobe, moze ta, ktora pojmali gwaltem twoi ludzie i ciagle oczekuj smierci z reki tej najgrozniejszej jednostki, z mojej reki-powiedzial...
co sadzic o takich snach zdarzajacych sie w noc pelnego zacmienia ksiezyca, dokladnie w noc rownonocy zimowej?"
...
ale na oslode jeszcze jedne z najlepszych rapow swiata
tagi:
antisocial,
bog,
hudlaa,
kultura symboliczna,
oszustwo,
rap,
złoty pył
poniedziałek, 6 czerwca 2011
maitrea przybyl przy dzwiekach flying lotus

omowmy sie zycie dzieli sie pomiedzy moementy uniesienia i ta zwykla reszte.
pomiedzy te momenty kiedy czujesz, ze odkradlas swoje zycie z powrotem, a ta cala reszte kiedy ciagle jestes wiezniem.
wiara daje sile ale myslalas kiedy o tym ze wiara we wlasna wiare daje jej moc rzeczywista? czym jest blogoslawienstwo czym sa poswiecone dary od kaplanow? czyms co wierzysz ze posiada specjalna moc czy wartosc, bo nosi boski/duchowy slad. ale jesli nie wierzysz w to ze jest to przedmiot czy gest z dana swieta moca a jednak przyjmujesz ich istnienie pod taka nazwa, semantycznie zakladasz ze jest w nich cos wyjatkowego. mozesz wiec ta wyjatkowosc puszczac mimo uszu ale ja honorujesz, zakladasz ze jest blogoslawienstwem czymkolwiek by ono nie bylo...
sa te momenty w zyciu, kiedy slyszysz czy nawijasz niesamowity rap, kiedy kladziesz swoje imie na mur za kazdym rogiem, kiedy rzucasz kamien w odpowiednia strone, walisz w bebny, budzisz sie w srodku nocy ksiezyc w pelni tak ze nie potrzeba swiatel, kiedy jestes w najpiekniejszej scenerii swiata a dookola nie ma nikogo innego, kiedy czujesz cos tam w srodku, wybuch galatyki, cos czego nie chcesz zatrzymac, chcesz dac temu uciec, zeby tego nie zniewalac a wiesz ze mimo to nigdy nie zniknie z twojego wnetrza, pozostawi trwaly slad, wdruk na duszy.
to byl wlasnie jeden z takich momentow -
maitrea przybyl przy dzwiekach flying lotus. 3 dzien trzeciego miesiaca nowego roku-w mongolii dosc szczegolna data. w tym dniu dostac blogoslawienstwo, nawet jesli nie jestes pewna czego dotyczy to powinno byc cos. szczegolnie jesli nie wierzysz w buddyjskie cuda niewidy, tak samo jak nie wierzysz w katolickie czy jakiekolwiek inne, a zamiast tego po prostu w jakas uniwersalna transmisje energii.

maj 2011 ulaanbaatar mng
kazdy nie zmarnowany krok
uniwersalne blogoslawienstwo ktore daje dla swiata
bo wszystko co wystrzelisz w kosmos w koncu wraca
poniedziałek, 28 marca 2011
o koło przemian
dalajlama zlozyl oficjalna rezygnacje z panstwowego tronu i zapowiedzial tez w przyszlym zyciu byc moze odrodzi sie poza tybetem a byc moze jako kobieta. jako, ze dalajlamowie zwykli zostawiac jakies wskazowki co do tego gdzie nalezy ich poszukiwac wypadaloby traktowac to nie jako zwykla nowoczesnosc ze strony dalajlamy ale swego rodzaju proces ewolucyjny w religii. no a moze ta postepowosc to wlasnie jest ewolucja? skoro dalajlama jest zwierzchnikiem tego kosciola i do tego oswiecona istota, bogiem na ziemi chcialoby sie rzecz to przeciez on stanowi czym sie buddyzm stac ma, ...
...a czym sie stac nie tak jak to mialo miejsce w przypadku dorje shugdena. nie wiem czy jest to prosta sprawa z cyklu uczen przerosl mistrza ale napewno jest to ciekawe jak dharmiczny opiekun, ktory teoretycznie ma bronic czystosci trzech klejnotow zostaje klejnotem sam w sobie.
w taki sposob wlasnie zmieniaja sie i ewoluuja religie, w taki sposob zabijaja sie bogowie-spoleczny lincz a nie jakies pioruny i te sprawy. czlowiek pcha swojego boga przeciwko bogom innych ludzi.
bey pisze na pokrewny temat tak:
"...heresy is a means of cultural transfer. when a religion from one culture penetrates another culture, it frequently does so (at least initially) as "heresy"; only later do the Orthodox Authorities arrive to straighten everyone out and make them toe the line. Thus, for example early Celtic christianity absorbed a great deal of Druidry, and was seen from Rome as 'heretical'."
(P.L.Wilson, Pirate Utopias, s.200)
mysle ze swobodnie mozna powiedziec o tym, ze dzialac moze w dwie strony.
jesli jeszcze sie nie zorientowalas to pewnie jakies tam napomkniecie o dalajlamie cie nie przekona, ale historia serio dzieje sie na twoich oczach.
...a czym sie stac nie tak jak to mialo miejsce w przypadku dorje shugdena. nie wiem czy jest to prosta sprawa z cyklu uczen przerosl mistrza ale napewno jest to ciekawe jak dharmiczny opiekun, ktory teoretycznie ma bronic czystosci trzech klejnotow zostaje klejnotem sam w sobie.
w taki sposob wlasnie zmieniaja sie i ewoluuja religie, w taki sposob zabijaja sie bogowie-spoleczny lincz a nie jakies pioruny i te sprawy. czlowiek pcha swojego boga przeciwko bogom innych ludzi.
bey pisze na pokrewny temat tak:
"...heresy is a means of cultural transfer. when a religion from one culture penetrates another culture, it frequently does so (at least initially) as "heresy"; only later do the Orthodox Authorities arrive to straighten everyone out and make them toe the line. Thus, for example early Celtic christianity absorbed a great deal of Druidry, and was seen from Rome as 'heretical'."
(P.L.Wilson, Pirate Utopias, s.200)
mysle ze swobodnie mozna powiedziec o tym, ze dzialac moze w dwie strony.
jesli jeszcze sie nie zorientowalas to pewnie jakies tam napomkniecie o dalajlamie cie nie przekona, ale historia serio dzieje sie na twoich oczach.
wtorek, 8 marca 2011
anihilacja materialna
jestem wlasnie po lekturze tekstu znajomego o tym jak talibowie z premedytacja niszczyli afganskie dziedzictwo kulturowe. jak to wysadzili w powietrze posag buddy i jak to kofi anan w imieniu narodow zjednoczonych prosil aby odsprzedali m.in rzeczony posag gdzies na zachod coby uniknac jego zniszczenia.
ambiwalentny mam stosunek do konserwacji zabytkow i tworzenia od podstaw tych juz zniszczonych. bo skoro cos sie ceni za to jakie jest to trzeba docenic tez to ze sie rozpada jest stare. materia ma to do siebie ze znika. a skoro tak ktos jest w niej rozkochany, to czemu nie mozna zrobic miliona zdjec modelu 3d i potem cos identycznego odlac z plastiku? co ci to daje ze ogladasz mise posklejana zaprawa tak ze 3/4 to zaprawa 1/4 brak a reszta to autentyczna misa z epoki czarodziejskiej sroki? trzeba sie pogodzic z tym ze takie rzeczy maja miejsce, to jest nasza druga twarz i nic dziwnego ze takie wydarzenia maja miejsce. zakladajac sytuacje hipotetyczna w stosunku do prawdziwej, ze to wyniku spolecznego a nie oligarchiczno-militarnego naporu padaja kulturowe dobra i zabytki oraz ze nie dzieje sie to z ksenofobiczno-pysznych pobudek jak bardzo mozliwe ze mialo miejsce w tym przypadku. to tez wtedy zle? tez nie mozna? wiem ze dla lokalsow to totalne swietokradztwo musialo byc grzech i bluznierstwo, ale zalozmy ze nie byloby. kto ma wtedy prawdo decydowac jesli nie spolecznosc w bezposredniej linii i w bezposredni sposob dziedziczaca pewne kulturowe ciezary. a jesli to sa rzeczywiscie obciazenie a nie cos wielkiej wagi? co jesli chca sie pozbyc jakiejs czesc swojego dziedzictwa, swojej historii. niekoniecznie zapomniec, ale dac samym sobie moc redefiniowania wlasnego kontekstu kulturowego. za saddamem jakos nikt nie plakat jak jego pomniki zdzierali z cokolow. prosze tylko nie mowcie, ze saddam nie byl z III w. ne i to dlatego...
nie wszystko budda co wielkie i stare. zmienne sa nasze spolecznosci pojemnosc i tolerancja naszej kultury i nie ma w tym nic dziwnego. tak jak nic dziwnego nie ma w tym ze nie wszyscy taki stan rzeczy akceptuja.
nie mowie ze to wszystko zajebiste co zrobili z tym budda to jakis punkt wyjsciowy do rozkminy ale szczerze mowiac co mi ten budda?on i tak nie chcial byc bogiem, a ludzie mu najebali tyle figurek na tym swiecie...
wszystko to jest zajebiscie ciekawe i interesujace, ale to troche tak jak u dicka-jak teraz chcesz odroznic idealny ale to idealny falsyfikat od oryginalu? ma sie to poczucie autentycznosci coo?? dolina krolow?knossos?pompeje?nowy orlean?wiem ze ja pewnie mam tu najmniej do powiedzenia jesli i tak disuje takie motywy i do tego, ze nikt mnie nie poslucha, ale nie chce sie wszedzie czuc jak w zamku krolewskim-co poszlo to poszlo, chuj z tego bedzie nauki jak postawia nowe figury i wszyscy zapomna ze tamte rozjebali.
jeszcze co mi przyszlo do glowy to to ze moze oni go nei rozjebali bo nienawidza, ale rozjebali bo przeciez boga przedstawiac nie mozna.no tak religijne panstwo a w szczegolnosci islamskie to be i fuj...
ambiwalentny mam stosunek do konserwacji zabytkow i tworzenia od podstaw tych juz zniszczonych. bo skoro cos sie ceni za to jakie jest to trzeba docenic tez to ze sie rozpada jest stare. materia ma to do siebie ze znika. a skoro tak ktos jest w niej rozkochany, to czemu nie mozna zrobic miliona zdjec modelu 3d i potem cos identycznego odlac z plastiku? co ci to daje ze ogladasz mise posklejana zaprawa tak ze 3/4 to zaprawa 1/4 brak a reszta to autentyczna misa z epoki czarodziejskiej sroki? trzeba sie pogodzic z tym ze takie rzeczy maja miejsce, to jest nasza druga twarz i nic dziwnego ze takie wydarzenia maja miejsce. zakladajac sytuacje hipotetyczna w stosunku do prawdziwej, ze to wyniku spolecznego a nie oligarchiczno-militarnego naporu padaja kulturowe dobra i zabytki oraz ze nie dzieje sie to z ksenofobiczno-pysznych pobudek jak bardzo mozliwe ze mialo miejsce w tym przypadku. to tez wtedy zle? tez nie mozna? wiem ze dla lokalsow to totalne swietokradztwo musialo byc grzech i bluznierstwo, ale zalozmy ze nie byloby. kto ma wtedy prawdo decydowac jesli nie spolecznosc w bezposredniej linii i w bezposredni sposob dziedziczaca pewne kulturowe ciezary. a jesli to sa rzeczywiscie obciazenie a nie cos wielkiej wagi? co jesli chca sie pozbyc jakiejs czesc swojego dziedzictwa, swojej historii. niekoniecznie zapomniec, ale dac samym sobie moc redefiniowania wlasnego kontekstu kulturowego. za saddamem jakos nikt nie plakat jak jego pomniki zdzierali z cokolow. prosze tylko nie mowcie, ze saddam nie byl z III w. ne i to dlatego...
nie wszystko budda co wielkie i stare. zmienne sa nasze spolecznosci pojemnosc i tolerancja naszej kultury i nie ma w tym nic dziwnego. tak jak nic dziwnego nie ma w tym ze nie wszyscy taki stan rzeczy akceptuja.
nie mowie ze to wszystko zajebiste co zrobili z tym budda to jakis punkt wyjsciowy do rozkminy ale szczerze mowiac co mi ten budda?on i tak nie chcial byc bogiem, a ludzie mu najebali tyle figurek na tym swiecie...
wszystko to jest zajebiscie ciekawe i interesujace, ale to troche tak jak u dicka-jak teraz chcesz odroznic idealny ale to idealny falsyfikat od oryginalu? ma sie to poczucie autentycznosci coo?? dolina krolow?knossos?pompeje?nowy orlean?wiem ze ja pewnie mam tu najmniej do powiedzenia jesli i tak disuje takie motywy i do tego, ze nikt mnie nie poslucha, ale nie chce sie wszedzie czuc jak w zamku krolewskim-co poszlo to poszlo, chuj z tego bedzie nauki jak postawia nowe figury i wszyscy zapomna ze tamte rozjebali.
jeszcze co mi przyszlo do glowy to to ze moze oni go nei rozjebali bo nienawidza, ale rozjebali bo przeciez boga przedstawiac nie mozna.no tak religijne panstwo a w szczegolnosci islamskie to be i fuj...
sobota, 22 stycznia 2011
czwartek, 6 stycznia 2011
whats gold is mine/whats mine is gold
to troche o kontakcie, skracajac dywagacje do minimum. viola:
1.kazde zycie jest po to zeby umrzec
2.kazde zycie szuka kontaktu z innym
3.zadne go nie znajduje
repo, usa to mongolia, gdzies wczesnym 2009
1.kazde zycie jest po to zeby umrzec
2.kazde zycie szuka kontaktu z innym
3.zadne go nie znajduje
repo, usa to mongolia, gdzies wczesnym 2009
środa, 8 grudnia 2010
boje sie wlasnych mysli
bo moga mnie oszukac jak dzis w nocy...
coanenepilli - elba, warszawa - 7 wrzesnia 2010
slonce zachodzilo, cien przesuwal sie w gore po zboczu, zaslaniajac kolejne kapliczki. po niebie co kilka minut przelatywaly samoloty. wygladaly jak spadajace mechaniczne gwiazdy tyle, ze nie spadaly a lecialy w gore, jakby uciekaly. czulem sie wtedy jak porzucony na opuszczonej dawno planecie czlowiek. wszystko dookola bylo biale od sniegu, zbocze na ktorym staly ruiny swiatyni odcinalo sie od krajobrazu pomaranczowa gliniana barwa. przykryl mnie cien, slonce zniknelo. zaczalem wspinac sie w gore zbocza czujac ze da mi to jeszcze chwile ulgi, ze mam jeszcze szanse wszystko uratowac-poprostu stac w promieniach i czuc zycie. bylem bardzo zmeczony, a slonce bylo w tamtej chwili zaprzeczeniem wszystkich lekow.
boga nie ma, ale gdyby byl, tamta chwila, tamto powietrze, widok i to co czulem...slad boga.
bezdenne ziarnko daleko w srodku.
zbyt daleko na kontakt.
boga nie ma, ale gdyby byl, tamta chwila, tamto powietrze, widok i to co czulem...slad boga.
bezdenne ziarnko daleko w srodku.
zbyt daleko na kontakt.
Subskrybuj:
Posty (Atom)