Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzwiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzwiek. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 lutego 2015
sobota, 14 grudnia 2013
wtorek, 10 grudnia 2013
freesound.org
moving most of 5000-unrelated recordings and soundbites from soundcloud to freesoung.org to keep it more systematic (WTF?), accesible and useful (WTF?!). nick stays the same feel free to check it out and exploit as much as you wish.
http://freesound.org/people/pcfstnk/
poniedziałek, 8 lipca 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
fatajs in space
pt 2 fatajs in hell comming soon...
tagi:
dzwiek,
fatajs,
muzyka sfer,
negacja kultury,
oszustwo,
rap
piątek, 30 listopada 2012
now we rise with the tides towards infinity
sprawdzajcie hellcata i majkiego. dobre gówno- bez nich ten materiał bylby spiewany do tryskajacego prysznica.
czwartek, 11 października 2012
cholerny tluszcz
raptopus, fat opus kij w to niczym w mrowisko. jutro wylot na epicka czterokoncertowa trase po stolicach euro. wracamy za miesiac hyhy.slady dla rufia zostaly dzis wyssane z fonii wiec przy odrobinie dobrych wiatrow za kolejny rok material bedzie gotowy. moze wczesniej nawet zdazymy z fatajsami? epka z pulkownikiem zamieszką w drodze, powstaja wlasnie nowe wersje podkladow do ktorych zgrane byly wokale, ponizej mala prewka:
5000 wysiada tymczasowo z tramwaju zwanego koncerty, no chyba ze jechac bedzie na petle fatajs. najblizsze solowe sztuki za kilka miesiecy, a moze i dluzej. czeka nas pewnie drobna relokalizacja i wzmozenie pracy nad nowymi materialami czyli wspomniane juz epki z rufiem, mirahem i kernel riotem+rodzaca sie w bolach hudlaa, material ze zkoghi agba, kilka luznych trakow dla roznych ludzi, mozliwe ze jeden koncept album i jakiestam inne rzeczy. ostatni rok to bez kitu gigabajty plikow w notatniku zajebanych zwrotami. zobaczymy. jutro przepuszczamy atak na kinoteke, zeby zbadac takie oto cudo:
zeszlotygodniowa ekspedycja na brudne poludnie przypomniala mi co to jest polska goscinnosc. moze jednak nie jestesmy tacy przejebani? zobaczymy jak tam polusy na obczyznie. londek zdroj wita jutro wieczor. za jakis czas pewnie konkretny material filmowy z tego slunskiego wypadu, tak samo jak i z fat opusa. fatajs macki rozklada jak to sie mawia. jak nie powstana te widea to napewno mamy material na dokument o biednych zuczkach polskiego lewackiego rapu elo madafaka joł
wtorek, 29 maja 2012
Болдбаатар Сүхдорж
31 w czwartek podobno o 20 w pracovni na żoli(popieluszki 16/metro marymont) wystapi kozacki typ boldbaatar sukhdorj.
boldbaatar pochodzi z przygranicznych obszarow prowincji poludniowogobijskiej - өмнөговь. spiewa mongolskie utwory ludowe za pomoca spiewu gardlowego khoomii oraz gra na tradycyjnym smyczkowym instrumencie mongolskim moriin khuur. jest to polaczenie dosc klasyczne dla mongolskiej muzyki ludowej i nieomylnie charakterystyczne zarazem. khoomii to stara sztuka wywodzaca sie z ludzkiej potrzeby mimikry dzwiekowej pejzazy mongolskiego krajobrazu. mozna wiec doznac najrozniejszych krain-od tych spalonych niemilosiernym sloncem jak rodzinne strony bolda, przez bezkresne stepy gdzie echem odbija sie tętent konskich kopyt po gorzyste krajobrazy gdzie miedzy skalami swiszcze wiatr i szumia gorskie strumienie. posrod piesni, ktore wykona bold znajda sie miedzy innymi buddyjska piesni religijna w jezyku mongolskim, przetlumaczona z klasycznego tekstu tybetanskiego; utwor pochwalny dla czystych nieskazitelnych wod rzeki buyant czy
opowiesc o 5 kazachskich rzezimieszkach.
nie bede tu elaborowal na temat instrumentow smyczkowych i spiewu gardlowego, jak ktos jest ciekaw jak wyglada mongolia i jak brzmi tam wiatr, woda, piasek, zwierzeta, jak brzmi step, a nie mial jeszcze okazji zobaczyc na wlasne oczy to zapraszam, bedzie mozna sie przekonac z zamknietymi powiekami.


czwartek, 12 kwietnia 2012
piątek, 27 stycznia 2012
poniedziałek, 16 stycznia 2012
brud w zatokach
co zrobic kiedy dookola gromadzi sie coraz wiecej motywow sciskajacych okupowana przez ciebie przestrzen w czasie kiedy i tak odczuwasz spore cisnienie na bani i malo swobody nawet w tych bardziej intymnych warunkach. do tego dodaj wydajaca najgorszy na swiecie zapach rope schodzaca przez nos z zatok w twarzy po kilku dniach wtloczenia w nie pod cisnieniem i zmeczenie miesni calego ciala zwiekszeniem intensywnosci praktyki jogi.herbata od wietnamcow juz po 48 za kilo a ja ciagle nie umiem powiedziec dzien dobry ani do widzenia po wietnamsku. nie wspominajac o dziekuje...
"retrospekcja zeby to wszystko spamietac na czas kiedy wyblakna juz wspomnienia i zdjecia"
duzo spraw zbiera sie jak syf u brzegu morza, ciagle wiazac ci nogi przed kolejnymi krokami. utrudnia to pelne zanurzenie sie w jeziorze zycia, ale schodzac coraz glebiej w wode pokonujesz kolejne stopnie wysokogorksiego maratonu spelnienia. kolejne kroki do i tak nieosiagalnej perfekcji. zajebiste uczucie daje tez satysfakcja z osiagnietych do tej pory rzeczy, ktore zdaja sie nabierac tym wiekszej wartosci z im wiekszej perspektywy na nie spojrzysz. nic nie znaczaca obojetnosc na niektore sprawy i brak chorobliwej ekscytacji daje jakis wiekszy spokoj i precyzje w dazeniu do tego gdzie chcesz dotrzec. nie musisz mierzyc sie z glupimi dylematami bo okazuje sie nagle ze praktycznie przestaja wystepowac. hold dla samego siebie, boss up!
powrot na szlak, za tydzien raptopusy atakuja z paki ciezarowki. do zobaczenia wkrotce u ciebie w miescie dzieciak!
"retrospekcja zeby to wszystko spamietac na czas kiedy wyblakna juz wspomnienia i zdjecia"
duzo spraw zbiera sie jak syf u brzegu morza, ciagle wiazac ci nogi przed kolejnymi krokami. utrudnia to pelne zanurzenie sie w jeziorze zycia, ale schodzac coraz glebiej w wode pokonujesz kolejne stopnie wysokogorksiego maratonu spelnienia. kolejne kroki do i tak nieosiagalnej perfekcji. zajebiste uczucie daje tez satysfakcja z osiagnietych do tej pory rzeczy, ktore zdaja sie nabierac tym wiekszej wartosci z im wiekszej perspektywy na nie spojrzysz. nic nie znaczaca obojetnosc na niektore sprawy i brak chorobliwej ekscytacji daje jakis wiekszy spokoj i precyzje w dazeniu do tego gdzie chcesz dotrzec. nie musisz mierzyc sie z glupimi dylematami bo okazuje sie nagle ze praktycznie przestaja wystepowac. hold dla samego siebie, boss up!
powrot na szlak, za tydzien raptopusy atakuja z paki ciezarowki. do zobaczenia wkrotce u ciebie w miescie dzieciak!
czwartek, 12 stycznia 2012
pielgrzym
echo dawnych watpliwosci, ktore wciaz rezonuja przy pisaniu kazdej zwrotki, i amplifikowaniu kazdego slowa przez kabel do miksera i dalej przez soundsystem. jak bardzo jestesmy w stanie zblizyc sie w relacjonowaniu naszych uczuc, stanow wewnetrznych, odczuc do tego co naprawde czujemy i na ile ktos inny jest w stanie odebrac nasze intencje nieskazone?
po co te slowa splywaja na kartke ekran czy petle? dlaczego?
napewno daje to jakas sile, poczucie kontroli na tym co dookola, bo przeciez to co opisane to poznane.prozaiczna pulapka
jak bardzo muzyka, dzwiek sa terapia, ktora znieczula nie prowadzac jednak do znieczulicy.
jak wiele pozwolimy werbalizacji kladzionej na dzwieki tworzace melodie zajmowac sie atakiem na skazy swiata? czy ma byc tylko nieskazitelnym balsamem na dusze? jesli slychac moj glos to nie koniecznie znaczy ze warto go sluchac ze chce powiedziec cos wazkiego...
czasem jedyne co mamy do zakomunikowania to systematyzacja swiata przez nas ustalona, ktora chcemy innym narzucic. kazdy opis to zbrodnia, kazde slowo to oskarzenie. kazda idea to stagnacja. zycie to zmiana, przeplyw. zmiana miejsca zmiana dzwiekow to juz samo w sobie w pewien sposob zamkniety, kompletny sens.
ciagla walka ciagla zmiana
po co te slowa splywaja na kartke ekran czy petle? dlaczego?
napewno daje to jakas sile, poczucie kontroli na tym co dookola, bo przeciez to co opisane to poznane.prozaiczna pulapka
jak bardzo muzyka, dzwiek sa terapia, ktora znieczula nie prowadzac jednak do znieczulicy.
jak wiele pozwolimy werbalizacji kladzionej na dzwieki tworzace melodie zajmowac sie atakiem na skazy swiata? czy ma byc tylko nieskazitelnym balsamem na dusze? jesli slychac moj glos to nie koniecznie znaczy ze warto go sluchac ze chce powiedziec cos wazkiego...
czasem jedyne co mamy do zakomunikowania to systematyzacja swiata przez nas ustalona, ktora chcemy innym narzucic. kazdy opis to zbrodnia, kazde slowo to oskarzenie. kazda idea to stagnacja. zycie to zmiana, przeplyw. zmiana miejsca zmiana dzwiekow to juz samo w sobie w pewien sposob zamkniety, kompletny sens.
ciagla walka ciagla zmiana
tagi:
antisocial,
bog,
dzwiek,
hudlaa,
kultura symboliczna,
rihla,
złoty pył
czwartek, 1 grudnia 2011
poniedziałek, 14 listopada 2011
garsc czegos tam krzyz na rozstaju czegos tam innego
w ostatnich dniach ucieklem na wioske.
ponad tydzien temu ostatni koncert przed dluzsza przerwa, nie wiem kiedy znow stane na polskich deskach. atmosfera kameralna osama bin laden chcial czestowac mnie blantami zawinietymi w czerwona chuste ale koncowo usnal w oparach wujitsu. wczesniej powiedzial mi tylko ze jestem magikiem, a w trakcie setu nawiazujac do mojej kwestii o czipowaniu ludzi pytal sie po co mi ten plastik. wystep w znaczaca date, mocno dla mnie symboliczny. pierwszy raz gralem numer na podkladzie rufia i jak juz bedzie gotow to czuje ta kose w bebechach. w ostatnich dniach tez poszedl w eter tez numer z mirahem, sprawdzajcie tego typa.
środa, 17 sierpnia 2011
historia wladzy historia wyzwolenia
niewykluczone, ze kiedys bylismy wolni...
pewnie nasze spolecznosci wygladaly inaczej, byly zorganizowane w inny sposob, bardziej lub mniej autonomicznie, rownosciowo, wolnosciowo. nie wiadomo tak naprawde jak bylo. czy byly patriarchalne czy matriarchalne.podobno nie bylo tak, ze przed patriarchatem powszechnie istnial matriarchat bedacy duzo bardziej rownosciowym ustrojem mentalnym, to podobno tylko wyjatki. ale dalej w przyszlosc to nie bedzie tak ze dojdziemy(spoleczenstwo) do jakiegos stopnia swiadomosci i wtedy bedziemy w stanie funkcjonowac wolnosciowo.
czlowiek rodzi sie wolny i to jest jego jedyna okazja.ja sie nie znam nie jestem historykiem wiec moze sie myle, ale ucisk nie istnieje od zawsze, ale napewno od dawna.ludzie sie kontrolowali w chuj.kiedys pewnie zyli inaczej ale watpliwe azebysmy umieli do tego wrocic. to wolnosciowe mrzonki. wladze stworzylismy my sami a jesli nie my to ci ktorych geny nosimy w sobie. nie wierze, ze ucisk przywiezli kosmici, nie wierzy w to nawet daniken-dla niego oni pewnie sa ponad.
oczywiscie mozna wystosowac teze, ze dominacja jako proces bilogiczny i wyzysk jako zachowanie ewolucyjne rosly wraz z objetoscia puszki mozgowej homo sa wiec nierozerwalnie zwiazane z nasza historia ale to znaczyloby rowniez, ze poddanstwo i kontrola sa i pozostana rowniez nieodlacznymi cechami naszego istnienia i stawka jest tylko to czy znajdziesz sie w zlotych komnatach czy w chlodnych lochach
ale spojrzmy na to tak: kiedys ludzie (prawdopodobnie) tworzyli autonomiczne komuny, spolecznosci dzielili sie obowiazkami i prawami w sposob ustalony nie przez mechanizmy patriarchalne tylko zdecydowanie duzo bardziej egalitarne. ale cos sie w tym stanie rzeczy zmienilo. jak i kiedy?-na takie pytania jest pewnie wiele odpowiedzi w zaleznosci od tego z ktorej strony spojrzymy i na jakie fakty. jedna rzecz jednak trzeba sobie powiedziec-to ci wolni ludzie, ci prymitywni ludzie protoprymitywisci, na ktorych wiele osob spoglada teraz z rozrzewieniem, to wlasnie oni zaczeli zabijac, brac w niewole, okradac, gwalcic i czynic sobie poddanymi innych sobie podobnych, tyle ze slabszych, mniej sprytnych, mniej zaradnych czy poprostu bardziej latwowiernych. prawo dzungli. ciagle zyjemy w tej dzungli, i trudno mi wierzyc ze czlowiek kiedykolwiek zejdzie z drzewa...
czesc osob chce przede wszystkim mozliwosci wyrwania sie ze spolecznego lagru, kreowania wlasnych enklaw samowystarczalnosci gdzies daleko od huku maszyn. niektorzy maja inne oczekiwania-budowanie wlasnych spolecznosci wspolistniejacych z innymi grupami badz poprostu w zoladku spolecznego molocha. potrzebne sa naklady pracy, sily, finansow, czasu. planowanie, aktywnosc, obrona przed ofensywa ze strony faszystowskich bojowek w uniformach albo i bez nich. walka, starcia, trwanie przy swoich pogladach. przetrwanie. to w czym bierzemy udzial to walka plemion. ewolucyjne prawo mowiace o dazeniu do przekazania wlasnych genow. gen wolnosci to rzadka mutacja byc moze pozostalosc po naszej zwierzecej przeszlosci. w momencie pokonania obecnego systemu politycznego czy tez w momencie krachu systemu ekonomicznego mamy niepowtarzalna mozliwosc powrotu do stanu rzeczy sprzed tysiecy lat. stanu braku centralnego osrodka kontroli spolecznej. zalozmy, ze tak sie dzieje i wracamy do plemiennego stanu rzeczy. kto wygra i kiedy znow ewoluujac wrocimy do tego co mamy teraz? jak bedzie wygladac wolnosciowa hegemonia? jaka bedzie nasza rewolucja, jakie beda walki o obalenie systemow, czym w rzeczywistosci beda konflikty o wolnosc gloszenia wlasnego pogladu [czyt. dominacje, przywodztwo(sic!)] pomiedzy faszystami i autonomistami.i czy to napewno zwolennicy silnej reki zaatakuja pierwsi? i co im grozi w razie przegranej? loch czy banicja, poddanstwo czy przymusowa resocjalizacja?
naprawde niewiele sie zmienilo i niewiele ma szanse sie zmienic...
kuchnia na syrenie totalnie deszczowa noc
pewnie nasze spolecznosci wygladaly inaczej, byly zorganizowane w inny sposob, bardziej lub mniej autonomicznie, rownosciowo, wolnosciowo. nie wiadomo tak naprawde jak bylo. czy byly patriarchalne czy matriarchalne.podobno nie bylo tak, ze przed patriarchatem powszechnie istnial matriarchat bedacy duzo bardziej rownosciowym ustrojem mentalnym, to podobno tylko wyjatki. ale dalej w przyszlosc to nie bedzie tak ze dojdziemy(spoleczenstwo) do jakiegos stopnia swiadomosci i wtedy bedziemy w stanie funkcjonowac wolnosciowo.
czlowiek rodzi sie wolny i to jest jego jedyna okazja.ja sie nie znam nie jestem historykiem wiec moze sie myle, ale ucisk nie istnieje od zawsze, ale napewno od dawna.ludzie sie kontrolowali w chuj.kiedys pewnie zyli inaczej ale watpliwe azebysmy umieli do tego wrocic. to wolnosciowe mrzonki. wladze stworzylismy my sami a jesli nie my to ci ktorych geny nosimy w sobie. nie wierze, ze ucisk przywiezli kosmici, nie wierzy w to nawet daniken-dla niego oni pewnie sa ponad.
oczywiscie mozna wystosowac teze, ze dominacja jako proces bilogiczny i wyzysk jako zachowanie ewolucyjne rosly wraz z objetoscia puszki mozgowej homo sa wiec nierozerwalnie zwiazane z nasza historia ale to znaczyloby rowniez, ze poddanstwo i kontrola sa i pozostana rowniez nieodlacznymi cechami naszego istnienia i stawka jest tylko to czy znajdziesz sie w zlotych komnatach czy w chlodnych lochach
ale spojrzmy na to tak: kiedys ludzie (prawdopodobnie) tworzyli autonomiczne komuny, spolecznosci dzielili sie obowiazkami i prawami w sposob ustalony nie przez mechanizmy patriarchalne tylko zdecydowanie duzo bardziej egalitarne. ale cos sie w tym stanie rzeczy zmienilo. jak i kiedy?-na takie pytania jest pewnie wiele odpowiedzi w zaleznosci od tego z ktorej strony spojrzymy i na jakie fakty. jedna rzecz jednak trzeba sobie powiedziec-to ci wolni ludzie, ci prymitywni ludzie protoprymitywisci, na ktorych wiele osob spoglada teraz z rozrzewieniem, to wlasnie oni zaczeli zabijac, brac w niewole, okradac, gwalcic i czynic sobie poddanymi innych sobie podobnych, tyle ze slabszych, mniej sprytnych, mniej zaradnych czy poprostu bardziej latwowiernych. prawo dzungli. ciagle zyjemy w tej dzungli, i trudno mi wierzyc ze czlowiek kiedykolwiek zejdzie z drzewa...
czesc osob chce przede wszystkim mozliwosci wyrwania sie ze spolecznego lagru, kreowania wlasnych enklaw samowystarczalnosci gdzies daleko od huku maszyn. niektorzy maja inne oczekiwania-budowanie wlasnych spolecznosci wspolistniejacych z innymi grupami badz poprostu w zoladku spolecznego molocha. potrzebne sa naklady pracy, sily, finansow, czasu. planowanie, aktywnosc, obrona przed ofensywa ze strony faszystowskich bojowek w uniformach albo i bez nich. walka, starcia, trwanie przy swoich pogladach. przetrwanie. to w czym bierzemy udzial to walka plemion. ewolucyjne prawo mowiace o dazeniu do przekazania wlasnych genow. gen wolnosci to rzadka mutacja byc moze pozostalosc po naszej zwierzecej przeszlosci. w momencie pokonania obecnego systemu politycznego czy tez w momencie krachu systemu ekonomicznego mamy niepowtarzalna mozliwosc powrotu do stanu rzeczy sprzed tysiecy lat. stanu braku centralnego osrodka kontroli spolecznej. zalozmy, ze tak sie dzieje i wracamy do plemiennego stanu rzeczy. kto wygra i kiedy znow ewoluujac wrocimy do tego co mamy teraz? jak bedzie wygladac wolnosciowa hegemonia? jaka bedzie nasza rewolucja, jakie beda walki o obalenie systemow, czym w rzeczywistosci beda konflikty o wolnosc gloszenia wlasnego pogladu [czyt. dominacje, przywodztwo(sic!)] pomiedzy faszystami i autonomistami.i czy to napewno zwolennicy silnej reki zaatakuja pierwsi? i co im grozi w razie przegranej? loch czy banicja, poddanstwo czy przymusowa resocjalizacja?
naprawde niewiele sie zmienilo i niewiele ma szanse sie zmienic...
kuchnia na syrenie totalnie deszczowa noc
tymczasowa strefa autonomiczna
dogrzebalem sie do jednej starej nieskonczonej produkcji, ktora nie ma juz chyba szansy byc jakkolwiek posunieta dalej wiec wrzucam surowke nagrana trzy lata temu. bit fiti sound z istambulu.
podstawowa inspiracja tego tekstu jest opracowanie tematu spontanicznych powstan wolnosciowych autorstwa hakim beya w pracy 'temporary autonomous zone'.
tekst omawia zagadnienia zwiazane z teoria i dynamika najrozniejszych stref, dzialan i okresow autonomicznych i wolnosciowych dajac wykladnie teoretyczna zjawisk takich jak rave party, skloting, masa krytyczna, enklawy wolnosciowe. dosc duzo uwagi poswieca hakim bey skojarzeniu zjawisk, inicjatyw czy przestrzeni wspolczesnych ze zjawiskami takimi jak pirackie wyspy-kryjowki czy wyzwolenie miasta fiume na granicy wloch i chorwacji w nastepstwie I wojny swiatowej. poruszony jest tez watek powstania, rewolty wolnosciowej i wszelich wybuchow wyzwolenia jako doswiadczen wyzwalajacych dalece bardziej niz rewolucja jako, ze sa one tworami tymczasowymi dzieki temu wiec nie moga nosic cech jakiejkolwiek stagnacji, hierarchii, rutyny bo gdy te wkradaja sie w ich istnienie wolnosc wygasa a strefa autonomiczna zanika...
dla zwolennikow powstan i insurekcjonistow lektura mus, dla tych watpiacych w sile chaosu-wciagajaca argumentacja. tak czy inaczej absolutna klasyka z dziedziny teorii dynamiki zjawisk wolnosciowych
prace hakim beya
podstawowa inspiracja tego tekstu jest opracowanie tematu spontanicznych powstan wolnosciowych autorstwa hakim beya w pracy 'temporary autonomous zone'.
tekst omawia zagadnienia zwiazane z teoria i dynamika najrozniejszych stref, dzialan i okresow autonomicznych i wolnosciowych dajac wykladnie teoretyczna zjawisk takich jak rave party, skloting, masa krytyczna, enklawy wolnosciowe. dosc duzo uwagi poswieca hakim bey skojarzeniu zjawisk, inicjatyw czy przestrzeni wspolczesnych ze zjawiskami takimi jak pirackie wyspy-kryjowki czy wyzwolenie miasta fiume na granicy wloch i chorwacji w nastepstwie I wojny swiatowej. poruszony jest tez watek powstania, rewolty wolnosciowej i wszelich wybuchow wyzwolenia jako doswiadczen wyzwalajacych dalece bardziej niz rewolucja jako, ze sa one tworami tymczasowymi dzieki temu wiec nie moga nosic cech jakiejkolwiek stagnacji, hierarchii, rutyny bo gdy te wkradaja sie w ich istnienie wolnosc wygasa a strefa autonomiczna zanika...
dla zwolennikow powstan i insurekcjonistow lektura mus, dla tych watpiacych w sile chaosu-wciagajaca argumentacja. tak czy inaczej absolutna klasyka z dziedziny teorii dynamiki zjawisk wolnosciowych
prace hakim beya
wtorek, 7 czerwca 2011
kode9/sonic warfare
info o LRADzie na uslugach polskiej psiarni zdecydowanie potwierdza sensownosc zainteresowania ta pozycja:

soundsystemy, dzwiek w rekach armii, husaria na spidzie-pozycja dla fanow decybelowego rozpierdolu. djskie shock doctrine autorstwa kode9'a-ziomka na ktorego podkladach spaceape robi syczaca piane z mozgu!
pelen pdfik

soundsystemy, dzwiek w rekach armii, husaria na spidzie-pozycja dla fanow decybelowego rozpierdolu. djskie shock doctrine autorstwa kode9'a-ziomka na ktorego podkladach spaceape robi syczaca piane z mozgu!
pelen pdfik
Subskrybuj:
Posty (Atom)
