Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antisocial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antisocial. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lutego 2015

poniedziałek, 7 stycznia 2013

fatajs je konskie mieso

no dzis mialem najdziwniejszy zestaw snow od bardzo dawna. finalem byla konsumpcja dosc pokaznych rozmiarow stekow z konskiego miesa przed wystepem na jakims malomiasteczkowym festiwalu, na scenie na rynku. mowa oczywiscie o wystepie fatajs. nie znam sie za bardzo na odczytywaniu snow, ale wole to wziac za dobra monete jako, ze nastepne weekendy uplywaja praktycznie bez wyjatku pod znakiem koncertow, a praca nad demowka fatajasow moze nie wystrzelila z buta w kosmos, ale idzie do przodu ruszona po kilku miesiacach lezenia odlogiem. no a juz napewno powstaja nowe odrzuty, ktore na ta produkcje nie trafia, ale nawet nad nimi pracuje sztab specjalistow. dodatkowo ostatnie dwa wieczory uplynely pod znakiem wspomnien z pewnego miejsca kultu natury, ktore odwiedzilismy na wiosne dwa lata temu, jako ze wlasnie skonczylem czytac jedno opracowanie tematu magicznej skaly, o ktorej mowa. poza tym w wiekszosci kultur na swiecie konsumpcja czesci ciala konkretnego zwierzecia mialy prowadzic do przejecia jego mozliwosci w danej dziedzinie, badz poprawy stanu zdrowia czy bycia danej czesci ciala cechy czy przymiotu. picie krwi, zjadanie serc i mozgow wrogow, narzady wewnetrzne wilka, czy nie szukajac daleko zelatyna, glukozamina czy inne naturalne bajery na poprawe kondycji stawow. brzmi znajomo? no to zalozmy, ze fatajs bedzie popierdalac jak ognisty rumak przez nieskonczone stepy rapowej ingorancji. BLAU!

piątek, 30 listopada 2012

now we rise with the tides towards infinity

sprawdzajcie hellcata i majkiego. dobre gówno- bez nich ten materiał bylby spiewany do tryskajacego prysznica.

środa, 15 sierpnia 2012

nam

zajebiscie ze cisza jest przed burza a cicha woda brzegi rwie. spoko sie zorientowac ze sie dziala w miare chuj tak naprawde po prostu starajac sie pchnac do przodu codzienne gowno. nie zebym jakas egzaltacja nad wlasnym istnieniem bo jestesmy przeciez wszyscy malutkimi zuczkami, ktore powinny sie od siebie uczyc po grobowa deske. dzisiaj w ktos powiedzial w filmie ze stary moze obudzic mlodego a mlody starego tj ze tradycje mozna na nowo uczynic zywa ale to jej wartosci same w sobie pobudzaja do dzialania wciaz kolejne pokolenia. jakies imprezy gdziestam sie klaruja, nowe wydawnictwa gdziestam sie nagrywaja i tlocza, nowe wspolprace gdziestam dojrzewaja. inspiracje nawijkowe oscyluja ostatnio gdzies pomiedzy niemieckim, kubanskim, a mongolskim rapem.oł je.
ps. sprawdzajcie miraha-napierdala teraz sporo sztuk i chyba wreszcie wypusci ta nieszczesna rebelke hehe. oby. zycze nam cholernego tluszczu jol

wtorek, 5 czerwca 2012

lud chce chleba

w najblizszy weekend miraho i 5000 uderzaja zachodnia sciane. w sobote punxpiknik we wroclawiu w niedziele glosna akcja CHLEBA ZAMIAST IGRZYSK przeciwko aspolecznej polityce rzadu polski kosztem i pod plaszczykiem przygotowan do euro2012. rap wraca na ulice czyli tam skad sie wzial.
dobre style zadne dtle!

piątek, 20 stycznia 2012

its rap its vegan and its slavic bwoy

pierwsza solowka z piwnicy czeskich wariatów z KZT - ∞ Kolony, dzis premiera. ponizej probka

czwartek, 12 stycznia 2012

pielgrzym

echo dawnych watpliwosci, ktore wciaz rezonuja przy pisaniu kazdej zwrotki, i amplifikowaniu kazdego slowa przez kabel do miksera i dalej przez soundsystem. jak bardzo jestesmy w stanie zblizyc sie w relacjonowaniu naszych uczuc, stanow wewnetrznych, odczuc do tego co naprawde czujemy i na ile ktos inny jest w stanie odebrac nasze intencje nieskazone?

po co te slowa splywaja na kartke ekran czy petle? dlaczego?
napewno daje to jakas sile, poczucie kontroli na tym co dookola, bo przeciez to co opisane to poznane.prozaiczna pulapka

jak bardzo muzyka, dzwiek sa terapia, ktora znieczula nie prowadzac jednak do znieczulicy.
jak wiele pozwolimy werbalizacji kladzionej na dzwieki tworzace melodie zajmowac sie atakiem na skazy swiata? czy ma byc tylko nieskazitelnym balsamem na dusze? jesli slychac moj glos to nie koniecznie znaczy ze warto go sluchac ze chce powiedziec cos wazkiego...
czasem jedyne co mamy do zakomunikowania to systematyzacja swiata przez nas ustalona, ktora chcemy innym narzucic. kazdy opis to zbrodnia, kazde slowo to oskarzenie. kazda idea to stagnacja. zycie to zmiana, przeplyw. zmiana miejsca zmiana dzwiekow to juz samo w sobie w pewien sposob zamkniety, kompletny sens.
ciagla walka ciagla zmiana


poniedziałek, 14 listopada 2011

vengance black ninjas with monkey wrenches

dzis jest rocznica pewnego szczegolnego wydarzenia, wiec retrospekcja z pomoca sennej historyjki dla dzieci o paradoksie zdecentralizowania napisanej niecaly rok temu, ktora znalazlem doslownie przed chwila

"-zabijemy cie - powiedzial policjant- i wtedy rozwiazemy ta sytuacje po swojemu
-prosze bardzo - odpowiedzial ninja nie silac sie zeby uwolnic sie z uscisku trzymajacych go funkcjonariuszy.
-wiedzcie jedno.posrod ninja nie ma wyjatkowych, wszyscy jestesmy tak samo grozni, wszyscy wobec siebie rowni, kazdy z nasz zostanie pomszczony przez pozostalych i pozostale.
-moze i tak, ty jednak stanowisz dla nas wyjatkowe zagrozenie. podejme wiec to ryzyko.
-rozumiem. pozwol ze zapytam o jedna rzecz. po drugiej stronie waszych tarcz z kazdego cienia, zza kazdego mozliwego rogu, z dachu kazdego budynku, za kazda szyba szykuje sie do ataku rowno setka moich braci i siostr. jest nas 101. znam imiona i twarze wszystkich z tych ludzi. ty-niczyjej. jaka masz pewnosc, ze ja to wlasnie ja, a nie przypadkowa postac z tego tlumu setki czarnych cieni do eksterminacji? skad wiesz, ze zabijasz wlasciwa osobe? zabij mnie i przygotuj sie na smierc z moich wlasnych rak. zabij setke mojego rodzenstwa, liczac, ze bede posrod nich, a zostaw przy zyciu przypadkowa osobe, moze ta, ktora pojmali gwaltem twoi ludzie i ciagle oczekuj smierci z reki tej najgrozniejszej jednostki, z mojej reki-powiedzial...

co sadzic o takich snach zdarzajacych sie w noc pelnego zacmienia ksiezyca, dokladnie w noc rownonocy zimowej?"

...

ale na oslode jeszcze jedne z najlepszych rapow swiata

środa, 17 sierpnia 2011

historia wladzy historia wyzwolenia

niewykluczone, ze kiedys bylismy wolni...

pewnie nasze spolecznosci wygladaly inaczej, byly zorganizowane w inny sposob, bardziej lub mniej autonomicznie, rownosciowo, wolnosciowo. nie wiadomo tak naprawde jak bylo. czy byly patriarchalne czy matriarchalne.podobno nie bylo tak, ze przed patriarchatem powszechnie istnial matriarchat bedacy duzo bardziej rownosciowym ustrojem mentalnym, to podobno tylko wyjatki. ale dalej w przyszlosc to nie bedzie tak ze dojdziemy(spoleczenstwo) do jakiegos stopnia swiadomosci i wtedy bedziemy w stanie funkcjonowac wolnosciowo.
czlowiek rodzi sie wolny i to jest jego jedyna okazja.ja sie nie znam nie jestem historykiem wiec moze sie myle, ale ucisk nie istnieje od zawsze, ale napewno od dawna.ludzie sie kontrolowali w chuj.kiedys pewnie zyli inaczej ale watpliwe azebysmy umieli do tego wrocic. to wolnosciowe mrzonki. wladze stworzylismy my sami a jesli nie my to ci ktorych geny nosimy w sobie. nie wierze, ze ucisk przywiezli kosmici, nie wierzy w to nawet daniken-dla niego oni pewnie sa ponad.

oczywiscie mozna wystosowac teze, ze dominacja jako proces bilogiczny i wyzysk jako zachowanie ewolucyjne rosly wraz z objetoscia puszki mozgowej homo sa wiec nierozerwalnie zwiazane z nasza historia ale to znaczyloby rowniez, ze poddanstwo i kontrola sa i pozostana rowniez nieodlacznymi cechami naszego istnienia i stawka jest tylko to czy znajdziesz sie w zlotych komnatach czy w chlodnych lochach

ale spojrzmy na to tak: kiedys ludzie (prawdopodobnie) tworzyli autonomiczne komuny, spolecznosci dzielili sie obowiazkami i prawami w sposob ustalony nie przez mechanizmy patriarchalne tylko zdecydowanie duzo bardziej egalitarne. ale cos sie w tym stanie rzeczy zmienilo. jak i kiedy?-na takie pytania jest pewnie wiele odpowiedzi w zaleznosci od tego z ktorej strony spojrzymy i na jakie fakty. jedna rzecz jednak trzeba sobie powiedziec-to ci wolni ludzie, ci prymitywni ludzie protoprymitywisci, na ktorych wiele osob spoglada teraz z rozrzewieniem, to wlasnie oni zaczeli zabijac, brac w niewole, okradac, gwalcic i czynic sobie poddanymi innych sobie podobnych, tyle ze slabszych, mniej sprytnych, mniej zaradnych czy poprostu bardziej latwowiernych. prawo dzungli. ciagle zyjemy w tej dzungli, i trudno mi wierzyc ze czlowiek kiedykolwiek zejdzie z drzewa...

czesc osob chce przede wszystkim mozliwosci wyrwania sie ze spolecznego lagru, kreowania wlasnych enklaw samowystarczalnosci gdzies daleko od huku maszyn. niektorzy maja inne oczekiwania-budowanie wlasnych spolecznosci wspolistniejacych z innymi grupami badz poprostu w zoladku spolecznego molocha. potrzebne sa naklady pracy, sily, finansow, czasu. planowanie, aktywnosc, obrona przed ofensywa ze strony faszystowskich bojowek w uniformach albo i bez nich. walka, starcia, trwanie przy swoich pogladach. przetrwanie. to w czym bierzemy udzial to walka plemion. ewolucyjne prawo mowiace o dazeniu do przekazania wlasnych genow. gen wolnosci to rzadka mutacja byc moze pozostalosc po naszej zwierzecej przeszlosci. w momencie pokonania obecnego systemu politycznego czy tez w momencie krachu systemu ekonomicznego mamy niepowtarzalna mozliwosc powrotu do stanu rzeczy sprzed tysiecy lat. stanu braku centralnego osrodka kontroli spolecznej. zalozmy, ze tak sie dzieje i wracamy do plemiennego stanu rzeczy. kto wygra i kiedy znow ewoluujac wrocimy do tego co mamy teraz? jak bedzie wygladac wolnosciowa hegemonia? jaka bedzie nasza rewolucja, jakie beda walki o obalenie systemow, czym w rzeczywistosci beda konflikty o wolnosc gloszenia wlasnego pogladu [czyt. dominacje, przywodztwo(sic!)] pomiedzy faszystami i autonomistami.i czy to napewno zwolennicy silnej reki zaatakuja pierwsi? i co im grozi w razie przegranej? loch czy banicja, poddanstwo czy przymusowa resocjalizacja?

naprawde niewiele sie zmienilo i niewiele ma szanse sie zmienic...


kuchnia na syrenie totalnie deszczowa noc

czwartek, 21 lipca 2011

jestem w twoim umysle nie

troche luzno powiazanych uwag z dosc intensywnej rozkminy juz sporo czasu temu


czym jest badanie opisywanie symptomow widze problem umiem go rozpoznac ale czy napewno dlaczego musze to negowac przeciez zrodzilismy sie z ciekawosci to naturalne ze chcemy wiedziec wiec wadliwe jest tylko narzedzie a nie zalozenie u zrodla

czy to ze jestesmy odlegli od siebie socjalizacja sprawia ze nasze wnetrza sa niczym anty- i materia? czy to poprostu dwie oddzielne, odmienne jaskinie. oba-jaskinie jednak.oba mimo jednak, ze tak samo jaskinie, to wciaz, bezdenne, zimne, nierozswietlone nawet iskra z powierzchni

to jak widzisz procesy w srodku jest tylko wtornym rozpoznaniem procesow ktore sie dzieja, za pomoca narzedzi jakie dal ci swiat. a swiat to nie twoje marzenia i checi
to calkiem brutalny komiks w ktorym korzystasz z tego co daje ci otoczenie i chloniesz kazdy wzorzec, nawet jesli negatywny, nawet jesli rozpoznajesz go jako negatywny to matryca chlonie uklady odniesienia, tworzy skale, gromadzi infomacje, analizuje. zastanow sie ile razy po fakcie zorientowalas sie ze postapilas zle. jesli podswiadomie rozpoznawalabys dobro i zlo, a nie wtornie je reinterpretowala, bylabys w stanie zapobiec wiekszosci zlych uczynkow, ktore zalezne byly od ciebie, albo bylabys poprostu ta zla osoba-zla z premedytacja

czlowiek czlowiekowi kosmosem

to jak rozumiesz moje reakcje jest mierzone tym jak jestes sobie w stanie je wytlumaczyc. nasza relacje kreuje nie moje czy twoje zachowanie ale moje wyobrazenie o tobie i twoje o mnie.

jak duza masz pojemnosc na gromadzenie danych (o moich zachowaniach) zamiast na moj temat wypluwania teorii?

skad wiesz ze moje zachowania tworza jakis powtarzalny schemat, ze jestem mentalnie zorganizowany, ze to ze robie jedno znaczy ze uwazam drugie, zgodnie z zaleznosciami opisanymi w ksiazkach, lub odczuwanymi przez ciebie??

czy to mozliwe ze jestesmy wychowywani w roznych wszechswiatach postrzegania czlowieka i relacji?? czy kultura i spojrzenie na inne pierwiastki kosmosu otoczenia przetapia twoj zestaw reakcji i inne procesy powoduja u ciebie te same reakcje a rozne reakcje powodowane sa przez identyczne u nas obojga procesy?
jesli (rozne) spoleczenstwa ucza nas roznych sposobow postrzegania materii wszechswiata-krajobrazow, dzwieku, zwierzat, zjawisk przyrody, tworza boga, ktorego najwazniejsze zestawy cech zwracaja uwage na rozne aspekty jego istoty nie wspominajac o tym ze bogowie poprostu sie roznia, (chyba ze bog jest juz dla nas tylko projekcja spoleczna) to nie wspominajmy wogle o tym ze inaczej widzimy rownorzedna istote zawieszona w zalozeniu w tych samych watpliwosciach, inaczej widzimy swoje miejsce w relacji, w rozmowie, inna widzimy role powitania i sposob oddania sobie wzajemnie szacunku. z innych powodow mowimy dziekuje i ustepujemy miejsca. jesli taka moc ma wielkie spoleczenstwo, to co mozna z czlowiekiem zrobic w tak intymnym otoczeniu jak rodzina? i nie jest to tylko reakcja zwrotna na otrzymane bodzce, to juz zmieniony zapis tasmy z instrukcjami, odmienny jakby budulec, operowanie innymi pojeciami a nie tylko rozne efekty zalezne od modelowania-to zmieniony material, w ktorym mozemy dodatkowo rzezbic wszelkimi spoleczno-miedzyludzkimi sposobami. dwie plaszczyzny a nie pojedyncza socjalizacja.

jaka teraz daje to moc osobie zaznajomionej z powszechnym modelowym wizerunkiem czlowieka promowanego w spoleczenstwie, a mimo to dysponujacej innym zestawem instrumentow do oceniania jakosci swiatow. ona rozumie przecietnego ciebie a przecietny ty nie rozumiesz jej. moze rozumienie to za duzo powiedziane, ale zna mozliwie uruchomiace sie mechanizmy, wie czego sie spodziewac, zna to.

czlowiek jest dla czlowieka kurwa, zle sie dzieje. moze jestem paranoikiem ale zdarza mi sie pomyslec czy to co ktos mowi jest prawda czy klamstwem. bywaja okolicznosci kiedy przemyka ci taka mysl przez skronie mimo ze ani nie spodziewasz sie tego po danej osobie ani po sobie oceniania jej w taki sposob (nie chodzi nawet o to czy ktos klamie ale jaki motyw w miejsce szczerosci moze sie kryc za danymi slowami czy postepowaniem.niekoniecznie zly. poporstu nieoczywisty, czyli nie szczery bo ukryty-niezakomunikowany...). czy to jednak nie gasi na chwile tej lampy co rozpraszac miala mrok grzechu (a majacej przeciez plonac wiecznie), tej dobroci i wiary w ludzi? czy nie napedza twojego strachu? czy nie czujesz ze pomagajac innym uczac innych trzeba grodzic wlasna swiadomosc? jak bardzo byc otwartym? kto jest znajomym a kto bratem? jak mozesz otwierac swoj skarbiec przed kims kto prowadzi cie po piwnicach. nie boisz sie ze tak samo jak istnieje dobro tak samo moze istniec reakcja obronna na nie ktora zwie sie wykorzystaniem cudzej naiwnosci? to jak to jest, zastanow sie jeszcze raz i odpowiedz mi prosze. jestes budda czy frajerem?

...

istnieje we mnie dosc gleboka obawa, obawa jest tu zreszta slowem nieadekwatnie malo przerazonym, ze oczekujemy wzajemnie czego innego. ze moja czern jest twoim blekitem choc obydwoje mowimy na nia purpura. i kiedy ty widzisz blekit ja widze smole mimo ze kiedy ja widze krew to i ty widzisz krew, tyle ze zadne z nas nie zna jej jakosci ani zadne z nas nie wie jak postrzega juche to drugie z nas. kazde wypowiedziane przez ciebie slowo moze miec te same konotacje, werbalizowac podobny zestaw mysli, byc zawieszone w tej samej semantyce, ale roznic sie moga spoczywajace na nim oczekwiania.moga. ba. roznia sie kurwa i jestem bezradny chcac postepowac tak jak mnie o to prosisz bo nie wiem przeciez o co prosisz...

dlatego nauka nie ma innej mozliwosci tylko przegrac. podstawa nauki jest obiektywizm, ktory dla nas nie istnieje bo nie istnieje obiektywny uklad odniesienia, cala reszta to niezrozumiale komunikaty. a jako ze kazdy zmysl to swego rodzaju twoja nauka o swiecie, o danych jego dziedzinach, komunikacja z otoczeniem, to ta komunikacja zawodzi. lampa gasnie.

niedziela, 12 czerwca 2011

PCFSTNK czyli propaganda nienawisci

zdarzalo mi sie kilkakrotnie slyszec uwagi zarzuty czy spostrzezenia dotyczace stosowanej przeze mnie rzekomo retoryki nienawisci, negatywnego przekazu, powszechnych oskarzen, promowaniu postawy zaprzeczenia, zasnuwania wzroku pesymistyczna wizja zamiast pozytywnych alternatyw, pokrzepiania serc i energetycznego kaznodziejstwa.

absolutnie istnieje taki przekaz nacechowany wkurwem.

nie jest to mimo wszystko bron wymierzona specjalnie w kogos. to grozba w kierunku spoleczenstwa, spolecznych zjawisk, poczynan, grzechow. pytanie, ktore moze sie nasunac to kim jestem, z jakiej wystepuje pozycji zeby mowic kto jak czym w jaki sposob i w stosunku do kogo zgrzeszyl. jestem na tym swiecie tak jak wszyscy dookola. nie prosilem sie o to, nigdy nie powiem jednak, ze mnie to nie cieszy. ale to co dzieje sie wokol mnie to za duzo. codziennie chcac nie chcac chlone negatywne wzorce z otoczenia, codziennie jestem przedmiotem atakow wizualnych, psychologicznych, marketingowych. przy tym moja wolnosc jest sciskana do niewyobrazalnie malych rozmiarow, nie mam juz do niczego prawa. wydawac by sie moglo, ze zycie nie jest juz celem samym w sobie nie mowiac o jakichs moich planach, marzeniach. celem, powodem powolania mnie do zycia w tym pokurwionym swiecie jest to zebym mogl byc odbioraca pewnych komunikatow, zeby cos na mnie wplywalo, wywolywalo efekt, mam byc receptorem spolecznych procesow, konsumentem, przedmiotem pewnych operacji, obiektem atakow, jestem jakby krolikiem doswiadczalnym. moze kiedys wynikna z tego jakies faktyczne skutki, byc moze ma to wszystko jakis cel, przyniesie wymierne efekty, ale dobrze widze ze jeszcze nie pora. a wasze plany i efekty waszych dzialan szczerze powiedziawszy w chuju mam.

jestem tu, stoje posrodku skrzyzowania, widzialem rozne sytuacje. nie stawiam sie ponad, nie przyznaje sobie specjalnych praw....

/nie zgadzam sie na to czym nas karmicie, nie chce tego, a jednak nie dajecie mi sie tego wyrzec. widze przez wasze klamstwa, przez wasze iluzje, nie chce waszych narkotykow, nie chce waszych przymusow, waszych sztucznych wolnosci, nie chce waszych symptomow, nie chce waszych kreacji. widze, czuje, odczuwam, analizuje, mysle, podnosze sprzeciw, kontestuje/
/dla mnie to sa oczywistosci, wiec z takiej pozycji, na ktorej sami mnie ulokowaliscie nie rozumiem czego innego ode mnie oczekiwac jesli nie niezgody. nie rozumiem czemu to dziwi i kluje w oczy, ze chloniemy ten wasz szajs przez cale zycie i jak juz nie ma w co go wsaczyc to chcemy go wypluc. dokladnie tak jak nasz nauczyliscie strzelac jadem. problem w tym ze odwracamy glowy w wasza strone. to jest wasz problem. reszta to wasza zasluga/

...ja po prostu odzyskuje prawo do zycia.

to co wycieka z moich slow z moich emocji to frustracja, zalamanie, glebokie rozczarowanie czlowiekiem, rozczarowanie nami, toba, mna. jestesmy rakiem ktory trawi wlasne komorki, zabijamy wlasnego zywiciela, zabijamy sami siebie.
powiedz mi jak tu nie byc zszokowanym. wiele juz widzialem wiele juz znioslem ale ciagle jestem w szoku. ten wstrzas wychodzi ze mnie na wszystkie sposoby. chce obrocic go na swoja korzysc.

nie promuje materialnego zawieszenia w rzeczywistosci, gromadzenia dobr, doczesnych przyjemnosci, zaglady srodowiska naturalnego, przemocy rasowej, seksualnej, gwaltow, starc rasowych czy etnicznych, konfliktow rozwiazywanych zbrojnie. jesli o tym mowie to badz pewien ze pietnuje. rozumiem mimo wszystko, ze sa to poprostu objawy skazenia, winie wirusa a nie ofiary. to o czym opowiadam, to co wyrazam to grozby, mozliwosci oszalalej jednostki, lista waszych klamstw, zbrodni, przewinien. moja odpowiedz na nie. nie przemoc a zniszczenie. zniszczenie absolutne, calopalenie i samospalenie. holokaust jihad kamikadze.

mowie o zabiciu obrazu samego siebie, ktory uszylo dla ciebie spoleczenstwo, i w ktory spoleczenstwo kaze ci wierzyc. mowie o przekluciu zaslony strachu, zaslony terroru.ale nie ukrywam ze chodzi o kreowanie strachu, o danie do zrozumienia ze jestesmy tutaj, wsrod was i to my wiemy kim jestescie, wiemy dlaczego czujemy ta nienawisc, a wy nie wiecie kim jestesmy my, nie wiecie jak nas rozpoznac nie wiecie ze jestesmy tak blisko was. i tak, nie pisze tego nieswiadomie- nienawidze, brzydze sie, odrzuca mnie, tym bardziej ze wplywacie na mnie swoimi dzialaniami w kazdej sekundzie mojego zycia.
mowie o podpaleniach, o napisach na murach, o agresji w stosunku do opresora. mowie o sprzeciwie. o sprzeciwie aktywnym. mowie o swiadomosci, o koniecznosci podjecia pewnych dzialan. mowie o siostrach i braciach w walce, mowie o ofiarach konfliktu. nie dziw sie ze promuje zdecydowane rozwiazania i w obliczu tego jak postepujecie, sam tez nie zaluje ich ofiar. ofiary byc musza i nie mowie tego zeby sie usprawiedliwiac, mowie o faktach. konflikt przynosi ofiary, a ten konflikt trwa. eskalacja jeszcze przed nami, dlatego oskarzenia czy pomowienia o propagande nienawisci schowajcie do kieszeni. to jest propaganda przygotowan, propaganda swiadomosci, slowo na niedziele. na prawdziwa nienawisc jeszcze przyjdzie czas.

nie obchodzi mnie czy to rozumiesz, czy chcesz zrozumiec, czy to czujesz. nie otwieram ust zeby ci cokolwiek tlumaczyc czy udowadniac, robie to zeby kazde z nas moglo sie dowiedziec ze pomimo nieskonczonej pojemnosci na gorycz tam gleboko w srodku, zla jest tyle, ze mozna wybuchnac, ze mozna przelac puchar.pijcie trucizne, ja juz nie moge wypluwam to. to jest moj pozytyw, sory ale nie stac mnie na nic innego.

na podstawie materialow roboczych albumu coanenepilli/hudlaa


wtorek, 7 czerwca 2011

paranoja

paranoja
jest w wiezieniu
nie do ujarzmienia

nikt nie jest odporny

zwyobrazane obelgi
rozzarzaja tylko rozzalenie

nie ma czegos takiego
jak wypadek

kazda zniewaga jest atakiem
na twoje mestwo

to meczace i glupie
jednak cierpie na to
tak jak i wszyscy inni

wrogowie pojawiaja sie
tam gdzie sa tylko
bezmyslne zdarzenia:

czarny koles ktory potracil mnie gdy gadalem przez telefon
(zrobil to specjalnie!)

wiesniak ktory ignorowal mnie gadajac z moim ziomkiem
(to bylo naumyslne!)

milion sygnalow, gestow,
poz i komentarzy

to bardzo duszne
i pelne pelne zagrozen miejsce

stone hotel/raegan butcher

wtorek, 8 marca 2011

anihilacja materialna

jestem wlasnie po lekturze tekstu znajomego o tym jak talibowie z premedytacja niszczyli afganskie dziedzictwo kulturowe. jak to wysadzili w powietrze posag buddy i jak to kofi anan w imieniu narodow zjednoczonych prosil aby odsprzedali m.in rzeczony posag gdzies na zachod coby uniknac jego zniszczenia.
ambiwalentny mam stosunek do konserwacji zabytkow i tworzenia od podstaw tych juz zniszczonych. bo skoro cos sie ceni za to jakie jest to trzeba docenic tez to ze sie rozpada jest stare. materia ma to do siebie ze znika. a skoro tak ktos jest w niej rozkochany, to czemu nie mozna zrobic miliona zdjec modelu 3d i potem cos identycznego odlac z plastiku? co ci to daje ze ogladasz mise posklejana zaprawa tak ze 3/4 to zaprawa 1/4 brak a reszta to autentyczna misa z epoki czarodziejskiej sroki? trzeba sie pogodzic z tym ze takie rzeczy maja miejsce, to jest nasza druga twarz i nic dziwnego ze takie wydarzenia maja miejsce. zakladajac sytuacje hipotetyczna w stosunku do prawdziwej, ze to wyniku spolecznego a nie oligarchiczno-militarnego naporu padaja kulturowe dobra i zabytki oraz ze nie dzieje sie to z ksenofobiczno-pysznych pobudek jak bardzo mozliwe ze mialo miejsce w tym przypadku. to tez wtedy zle? tez nie mozna? wiem ze dla lokalsow to totalne swietokradztwo musialo byc grzech i bluznierstwo, ale zalozmy ze nie byloby. kto ma wtedy prawdo decydowac jesli nie spolecznosc w bezposredniej linii i w bezposredni sposob dziedziczaca pewne kulturowe ciezary. a jesli to sa rzeczywiscie obciazenie a nie cos wielkiej wagi? co jesli chca sie pozbyc jakiejs czesc swojego dziedzictwa, swojej historii. niekoniecznie zapomniec, ale dac samym sobie moc redefiniowania wlasnego kontekstu kulturowego. za saddamem jakos nikt nie plakat jak jego pomniki zdzierali z cokolow. prosze tylko nie mowcie, ze saddam nie byl z III w. ne i to dlatego...
nie wszystko budda co wielkie i stare. zmienne sa nasze spolecznosci pojemnosc i tolerancja naszej kultury i nie ma w tym nic dziwnego. tak jak nic dziwnego nie ma w tym ze nie wszyscy taki stan rzeczy akceptuja.
nie mowie ze to wszystko zajebiste co zrobili z tym budda to jakis punkt wyjsciowy do rozkminy ale szczerze mowiac co mi ten budda?on i tak nie chcial byc bogiem, a ludzie mu najebali tyle figurek na tym swiecie...




wszystko to jest zajebiscie ciekawe i interesujace, ale to troche tak jak u dicka-jak teraz chcesz odroznic idealny ale to idealny falsyfikat od oryginalu? ma sie to poczucie autentycznosci coo?? dolina krolow?knossos?pompeje?nowy orlean?wiem ze ja pewnie mam tu najmniej do powiedzenia jesli i tak disuje takie motywy i do tego, ze nikt mnie nie poslucha, ale nie chce sie wszedzie czuc jak w zamku krolewskim-co poszlo to poszlo, chuj z tego bedzie nauki jak postawia nowe figury i wszyscy zapomna ze tamte rozjebali.
jeszcze co mi przyszlo do glowy to to ze moze oni go nei rozjebali bo nienawidza, ale rozjebali bo przeciez boga przedstawiac nie mozna.no tak religijne panstwo a w szczegolnosci islamskie to be i fuj...

sobota, 29 stycznia 2011

zanieczyszczenie dzwiekowe

...jest meczace i niesamowicie zageszczone. audioagresja z ulicy przez okno w parku w nocy w dzien na dachu budynku w kiblu w restauracji no wszedzie. jest pol do 5 w nocy dopiero przed chwila przestali sie drzec na ulicy a teraz rozladowuja jakis towar...

bazar:


chaozhou, guangdong, chiny, styczen 2011

zapomnij o zapachach przpraw korzennych towarach z dalekich krajow i orientalnej muzyce, fakirach, wezach z kosza tancu brzucha malpkach na lancuchu i niewolnikach w klatce ale za to dostaniesz:
wszystko z ciuchu od butow przez paski i czerwona bielizne na nowy rok slodkie truskawki na patyku wisiorki do komorek nowe kolczyki parowki kalekow tarzajacych sie po chodniku i zebrzacych o jalmuzne, mp3 mp4 mp5 qq2 i wszystko wogle dostaniesz

czwartek, 6 stycznia 2011

whats gold is mine/whats mine is gold

to troche o kontakcie, skracajac dywagacje do minimum. viola:

1.kazde zycie jest po to zeby umrzec
2.kazde zycie szuka kontaktu z innym
3.zadne go nie znajduje




repo, usa to mongolia, gdzies wczesnym 2009

środa, 8 grudnia 2010

boje sie wlasnych mysli


bo moga mnie oszukac jak dzis w nocy...

coanenepilli - elba, warszawa - 7 wrzesnia 2010