jak wiadomo do 22 czerwca zostalo jeszcze prawie 9 miesiecy wiec co po niektorzy mogliby pomyslec, ze na wyjebce iskrzymy sowy i zbijamy baki. ale nie! w pelnej skupienia i oparow kadzidel atmosferze godnej warsztatow najwykrecenszych tworcow i wyrzutkow tego chorego spoleczenstwa pracujemy niczym politycy w kamieniolomach, ktore pozostawimy dla nich kiedy juz odtajnimy tajne akta. na dowod tego diyTVtrips przedstawia pierwszy odcinek cyklu "dzwigaj mandzur z tłustym okiem". jak zawsze knujemy to co mamy knuc, plytka zbliza sie wielkimi krokami 77milowych butow i w tym samym czasie kiedy ja zaspokajam swoje zadze naukowe i chlone energie z lona matki ziemi powstaja nowe fatzuale, glitchmapy, pierwszy klip projektu AlQaedaN, klip do fatajs in hell, a takze dzieje sie wiele wiele innych rzeczy zjawisk i procesow naturalnych, o ktorych my drobniutkie mroweczki u stop inzyniera swiatow nie mozemy miec pojecia - "muzyka sfer wiesz, ze warto w pore zczaic sie" wiec stay tuned!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hudlaa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hudlaa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 października 2013
mandzukuanskie fatzuale
jak wiadomo do 22 czerwca zostalo jeszcze prawie 9 miesiecy wiec co po niektorzy mogliby pomyslec, ze na wyjebce iskrzymy sowy i zbijamy baki. ale nie! w pelnej skupienia i oparow kadzidel atmosferze godnej warsztatow najwykrecenszych tworcow i wyrzutkow tego chorego spoleczenstwa pracujemy niczym politycy w kamieniolomach, ktore pozostawimy dla nich kiedy juz odtajnimy tajne akta. na dowod tego diyTVtrips przedstawia pierwszy odcinek cyklu "dzwigaj mandzur z tłustym okiem". jak zawsze knujemy to co mamy knuc, plytka zbliza sie wielkimi krokami 77milowych butow i w tym samym czasie kiedy ja zaspokajam swoje zadze naukowe i chlone energie z lona matki ziemi powstaja nowe fatzuale, glitchmapy, pierwszy klip projektu AlQaedaN, klip do fatajs in hell, a takze dzieje sie wiele wiele innych rzeczy zjawisk i procesow naturalnych, o ktorych my drobniutkie mroweczki u stop inzyniera swiatow nie mozemy miec pojecia - "muzyka sfer wiesz, ze warto w pore zczaic sie" wiec stay tuned!
czwartek, 12 stycznia 2012
pielgrzym
echo dawnych watpliwosci, ktore wciaz rezonuja przy pisaniu kazdej zwrotki, i amplifikowaniu kazdego slowa przez kabel do miksera i dalej przez soundsystem. jak bardzo jestesmy w stanie zblizyc sie w relacjonowaniu naszych uczuc, stanow wewnetrznych, odczuc do tego co naprawde czujemy i na ile ktos inny jest w stanie odebrac nasze intencje nieskazone?
po co te slowa splywaja na kartke ekran czy petle? dlaczego?
napewno daje to jakas sile, poczucie kontroli na tym co dookola, bo przeciez to co opisane to poznane.prozaiczna pulapka
jak bardzo muzyka, dzwiek sa terapia, ktora znieczula nie prowadzac jednak do znieczulicy.
jak wiele pozwolimy werbalizacji kladzionej na dzwieki tworzace melodie zajmowac sie atakiem na skazy swiata? czy ma byc tylko nieskazitelnym balsamem na dusze? jesli slychac moj glos to nie koniecznie znaczy ze warto go sluchac ze chce powiedziec cos wazkiego...
czasem jedyne co mamy do zakomunikowania to systematyzacja swiata przez nas ustalona, ktora chcemy innym narzucic. kazdy opis to zbrodnia, kazde slowo to oskarzenie. kazda idea to stagnacja. zycie to zmiana, przeplyw. zmiana miejsca zmiana dzwiekow to juz samo w sobie w pewien sposob zamkniety, kompletny sens.
ciagla walka ciagla zmiana
po co te slowa splywaja na kartke ekran czy petle? dlaczego?
napewno daje to jakas sile, poczucie kontroli na tym co dookola, bo przeciez to co opisane to poznane.prozaiczna pulapka
jak bardzo muzyka, dzwiek sa terapia, ktora znieczula nie prowadzac jednak do znieczulicy.
jak wiele pozwolimy werbalizacji kladzionej na dzwieki tworzace melodie zajmowac sie atakiem na skazy swiata? czy ma byc tylko nieskazitelnym balsamem na dusze? jesli slychac moj glos to nie koniecznie znaczy ze warto go sluchac ze chce powiedziec cos wazkiego...
czasem jedyne co mamy do zakomunikowania to systematyzacja swiata przez nas ustalona, ktora chcemy innym narzucic. kazdy opis to zbrodnia, kazde slowo to oskarzenie. kazda idea to stagnacja. zycie to zmiana, przeplyw. zmiana miejsca zmiana dzwiekow to juz samo w sobie w pewien sposob zamkniety, kompletny sens.
ciagla walka ciagla zmiana
tagi:
antisocial,
bog,
dzwiek,
hudlaa,
kultura symboliczna,
rihla,
złoty pył
poniedziałek, 14 listopada 2011
anarchist is the new buddhist
posrodku swiatopogladow zwiazanych z ta doktryna lezy przekonanie o istnieniu prawdy, prawosci i jej niezawislosci. nie posiadanej przez nas, nie takiej na ktora mamy monopol. takiej, do ktorej trzeba dazyc ciagle schodzac z wlasnej utkanej misternie sciezki i wciaz korygowac azymut wlasciwego postepowania.
sprawdzac sie ma przede wszystkim jako samodzielna filozofia zyciowa w pelni samowystarczalna i pramgatyczna a mimo to kompatybilna ze wszelkimi pozytywnymi ruchami zyciowymi, nie jako wydumana ortodoksyjna doktryna, ktora poprostu pewne rzeczy kaze abys nie musial/a pytac myslec kwestionowac sam/a.
czynienie dobra jest centralnym aktem wyzwalania siebie i otoczenia. baczenie na wlasciwe godne zachowanie, nie krepuje bynajmniej twoich ruchow a sprawia ze kazde dzialanie staje sie swiadome, zycie staje sie medytacja. kontestacja ktora wyklada twoja sciezke drogocennymi kamieniami.
wyzwolenie nie jest celem jest zwienczeniem wysilkow. prawidziwym wyzwoleniem jest droga, trud wkladany i to ze przeklada sie na owoce.
praca nad soba jest codziennym wyznacznikiem dazenia do przodu wedle zasad, ktore okreslasz sam/a i przestrzegasz ich bo wierzysz w wielkosc i prawosc swoich wyborow bo sa podporzadkowane idei dobra rownosci szacunku dazenia do wolnosci. wolnosci, ktorej nie widac w doczesnych przymiotach, w materialnej korzysci. poklony bite nie ikonom ale boskosci, ktora masz w sobie, kazde z nas ma w sobie pierwiastek spelnienia, a twoje cialo jest twoja swiatynia.
ciagle kwestionowanie to pokonywanie kolejnych stopni, schodow w gore, w dol, po prostu w przod. paradoks? liczy sie rozwoj a nie jego kierunek.
pomoc innym, altruistyczne dzialania staja sie kluczowe z wielu wzgledow.
rownosc staje sie oczywistoscia.
szacunek wobec zycia, zaduma nad ksztaltem swiata blyszcza jak zloto.
to najslabsza iskra ktora swieci najmocniej posrod chlodu nocy. ilu adeptow tyle sciezek. kazde z nas dazy do wyzwolenia siebie wyzwalajac w ten sposob ogol. jestes dla siebie jedynym bogiem a jako ze nie mozna bic poklonow przed soba nie wyznajesz nikogo. dookola jest tylko pustka, ktorej najgoretsza praca nie zdola zapelnic, mimo to ty wciaz ocierasz pot z czola. to nie jest wiara w efekt bo tego efektu jest zawsze zbyt malo, zawsze moze go byc wiecej. to wiara w idee bez wzgledu na jej owoce. ale pragmatycznosc tej wiary daje ci spojrzenie na kazde male zwyciestwo i jego niepodwazalna wartosc...
to wszystko zreszta to zadna egzaltacja to poprostu namiastka codziennego uczucia przelana na ekran...
sprawdzac sie ma przede wszystkim jako samodzielna filozofia zyciowa w pelni samowystarczalna i pramgatyczna a mimo to kompatybilna ze wszelkimi pozytywnymi ruchami zyciowymi, nie jako wydumana ortodoksyjna doktryna, ktora poprostu pewne rzeczy kaze abys nie musial/a pytac myslec kwestionowac sam/a.
czynienie dobra jest centralnym aktem wyzwalania siebie i otoczenia. baczenie na wlasciwe godne zachowanie, nie krepuje bynajmniej twoich ruchow a sprawia ze kazde dzialanie staje sie swiadome, zycie staje sie medytacja. kontestacja ktora wyklada twoja sciezke drogocennymi kamieniami.
wyzwolenie nie jest celem jest zwienczeniem wysilkow. prawidziwym wyzwoleniem jest droga, trud wkladany i to ze przeklada sie na owoce.
praca nad soba jest codziennym wyznacznikiem dazenia do przodu wedle zasad, ktore okreslasz sam/a i przestrzegasz ich bo wierzysz w wielkosc i prawosc swoich wyborow bo sa podporzadkowane idei dobra rownosci szacunku dazenia do wolnosci. wolnosci, ktorej nie widac w doczesnych przymiotach, w materialnej korzysci. poklony bite nie ikonom ale boskosci, ktora masz w sobie, kazde z nas ma w sobie pierwiastek spelnienia, a twoje cialo jest twoja swiatynia.
ciagle kwestionowanie to pokonywanie kolejnych stopni, schodow w gore, w dol, po prostu w przod. paradoks? liczy sie rozwoj a nie jego kierunek.
pomoc innym, altruistyczne dzialania staja sie kluczowe z wielu wzgledow.
rownosc staje sie oczywistoscia.
szacunek wobec zycia, zaduma nad ksztaltem swiata blyszcza jak zloto.
to najslabsza iskra ktora swieci najmocniej posrod chlodu nocy. ilu adeptow tyle sciezek. kazde z nas dazy do wyzwolenia siebie wyzwalajac w ten sposob ogol. jestes dla siebie jedynym bogiem a jako ze nie mozna bic poklonow przed soba nie wyznajesz nikogo. dookola jest tylko pustka, ktorej najgoretsza praca nie zdola zapelnic, mimo to ty wciaz ocierasz pot z czola. to nie jest wiara w efekt bo tego efektu jest zawsze zbyt malo, zawsze moze go byc wiecej. to wiara w idee bez wzgledu na jej owoce. ale pragmatycznosc tej wiary daje ci spojrzenie na kazde male zwyciestwo i jego niepodwazalna wartosc...
to wszystko zreszta to zadna egzaltacja to poprostu namiastka codziennego uczucia przelana na ekran...
vengance black ninjas with monkey wrenches
dzis jest rocznica pewnego szczegolnego wydarzenia, wiec retrospekcja z pomoca sennej historyjki dla dzieci o paradoksie zdecentralizowania napisanej niecaly rok temu, ktora znalazlem doslownie przed chwila
"-zabijemy cie - powiedzial policjant- i wtedy rozwiazemy ta sytuacje po swojemu
-prosze bardzo - odpowiedzial ninja nie silac sie zeby uwolnic sie z uscisku trzymajacych go funkcjonariuszy.
-wiedzcie jedno.posrod ninja nie ma wyjatkowych, wszyscy jestesmy tak samo grozni, wszyscy wobec siebie rowni, kazdy z nasz zostanie pomszczony przez pozostalych i pozostale.
-moze i tak, ty jednak stanowisz dla nas wyjatkowe zagrozenie. podejme wiec to ryzyko.
-rozumiem. pozwol ze zapytam o jedna rzecz. po drugiej stronie waszych tarcz z kazdego cienia, zza kazdego mozliwego rogu, z dachu kazdego budynku, za kazda szyba szykuje sie do ataku rowno setka moich braci i siostr. jest nas 101. znam imiona i twarze wszystkich z tych ludzi. ty-niczyjej. jaka masz pewnosc, ze ja to wlasnie ja, a nie przypadkowa postac z tego tlumu setki czarnych cieni do eksterminacji? skad wiesz, ze zabijasz wlasciwa osobe? zabij mnie i przygotuj sie na smierc z moich wlasnych rak. zabij setke mojego rodzenstwa, liczac, ze bede posrod nich, a zostaw przy zyciu przypadkowa osobe, moze ta, ktora pojmali gwaltem twoi ludzie i ciagle oczekuj smierci z reki tej najgrozniejszej jednostki, z mojej reki-powiedzial...
co sadzic o takich snach zdarzajacych sie w noc pelnego zacmienia ksiezyca, dokladnie w noc rownonocy zimowej?"
...
ale na oslode jeszcze jedne z najlepszych rapow swiata
"-zabijemy cie - powiedzial policjant- i wtedy rozwiazemy ta sytuacje po swojemu
-prosze bardzo - odpowiedzial ninja nie silac sie zeby uwolnic sie z uscisku trzymajacych go funkcjonariuszy.
-wiedzcie jedno.posrod ninja nie ma wyjatkowych, wszyscy jestesmy tak samo grozni, wszyscy wobec siebie rowni, kazdy z nasz zostanie pomszczony przez pozostalych i pozostale.
-moze i tak, ty jednak stanowisz dla nas wyjatkowe zagrozenie. podejme wiec to ryzyko.
-rozumiem. pozwol ze zapytam o jedna rzecz. po drugiej stronie waszych tarcz z kazdego cienia, zza kazdego mozliwego rogu, z dachu kazdego budynku, za kazda szyba szykuje sie do ataku rowno setka moich braci i siostr. jest nas 101. znam imiona i twarze wszystkich z tych ludzi. ty-niczyjej. jaka masz pewnosc, ze ja to wlasnie ja, a nie przypadkowa postac z tego tlumu setki czarnych cieni do eksterminacji? skad wiesz, ze zabijasz wlasciwa osobe? zabij mnie i przygotuj sie na smierc z moich wlasnych rak. zabij setke mojego rodzenstwa, liczac, ze bede posrod nich, a zostaw przy zyciu przypadkowa osobe, moze ta, ktora pojmali gwaltem twoi ludzie i ciagle oczekuj smierci z reki tej najgrozniejszej jednostki, z mojej reki-powiedzial...
co sadzic o takich snach zdarzajacych sie w noc pelnego zacmienia ksiezyca, dokladnie w noc rownonocy zimowej?"
...
ale na oslode jeszcze jedne z najlepszych rapow swiata
tagi:
antisocial,
bog,
hudlaa,
kultura symboliczna,
oszustwo,
rap,
złoty pył
garsc czegos tam krzyz na rozstaju czegos tam innego
w ostatnich dniach ucieklem na wioske.
ponad tydzien temu ostatni koncert przed dluzsza przerwa, nie wiem kiedy znow stane na polskich deskach. atmosfera kameralna osama bin laden chcial czestowac mnie blantami zawinietymi w czerwona chuste ale koncowo usnal w oparach wujitsu. wczesniej powiedzial mi tylko ze jestem magikiem, a w trakcie setu nawiazujac do mojej kwestii o czipowaniu ludzi pytal sie po co mi ten plastik. wystep w znaczaca date, mocno dla mnie symboliczny. pierwszy raz gralem numer na podkladzie rufia i jak juz bedzie gotow to czuje ta kose w bebechach. w ostatnich dniach tez poszedl w eter tez numer z mirahem, sprawdzajcie tego typa.
czwartek, 21 lipca 2011
jestem w twoim umysle nie
troche luzno powiazanych uwag z dosc intensywnej rozkminy juz sporo czasu temu
czym jest badanie opisywanie symptomow widze problem umiem go rozpoznac ale czy napewno dlaczego musze to negowac przeciez zrodzilismy sie z ciekawosci to naturalne ze chcemy wiedziec wiec wadliwe jest tylko narzedzie a nie zalozenie u zrodla
czy to ze jestesmy odlegli od siebie socjalizacja sprawia ze nasze wnetrza sa niczym anty- i materia? czy to poprostu dwie oddzielne, odmienne jaskinie. oba-jaskinie jednak.oba mimo jednak, ze tak samo jaskinie, to wciaz, bezdenne, zimne, nierozswietlone nawet iskra z powierzchni
to jak widzisz procesy w srodku jest tylko wtornym rozpoznaniem procesow ktore sie dzieja, za pomoca narzedzi jakie dal ci swiat. a swiat to nie twoje marzenia i checi
to calkiem brutalny komiks w ktorym korzystasz z tego co daje ci otoczenie i chloniesz kazdy wzorzec, nawet jesli negatywny, nawet jesli rozpoznajesz go jako negatywny to matryca chlonie uklady odniesienia, tworzy skale, gromadzi infomacje, analizuje. zastanow sie ile razy po fakcie zorientowalas sie ze postapilas zle. jesli podswiadomie rozpoznawalabys dobro i zlo, a nie wtornie je reinterpretowala, bylabys w stanie zapobiec wiekszosci zlych uczynkow, ktore zalezne byly od ciebie, albo bylabys poprostu ta zla osoba-zla z premedytacja
czlowiek czlowiekowi kosmosem
to jak rozumiesz moje reakcje jest mierzone tym jak jestes sobie w stanie je wytlumaczyc. nasza relacje kreuje nie moje czy twoje zachowanie ale moje wyobrazenie o tobie i twoje o mnie.
jak duza masz pojemnosc na gromadzenie danych (o moich zachowaniach) zamiast na moj temat wypluwania teorii?
skad wiesz ze moje zachowania tworza jakis powtarzalny schemat, ze jestem mentalnie zorganizowany, ze to ze robie jedno znaczy ze uwazam drugie, zgodnie z zaleznosciami opisanymi w ksiazkach, lub odczuwanymi przez ciebie??
czy to mozliwe ze jestesmy wychowywani w roznych wszechswiatach postrzegania czlowieka i relacji?? czy kultura i spojrzenie na inne pierwiastki kosmosu otoczenia przetapia twoj zestaw reakcji i inne procesy powoduja u ciebie te same reakcje a rozne reakcje powodowane sa przez identyczne u nas obojga procesy?
jesli (rozne) spoleczenstwa ucza nas roznych sposobow postrzegania materii wszechswiata-krajobrazow, dzwieku, zwierzat, zjawisk przyrody, tworza boga, ktorego najwazniejsze zestawy cech zwracaja uwage na rozne aspekty jego istoty nie wspominajac o tym ze bogowie poprostu sie roznia, (chyba ze bog jest juz dla nas tylko projekcja spoleczna) to nie wspominajmy wogle o tym ze inaczej widzimy rownorzedna istote zawieszona w zalozeniu w tych samych watpliwosciach, inaczej widzimy swoje miejsce w relacji, w rozmowie, inna widzimy role powitania i sposob oddania sobie wzajemnie szacunku. z innych powodow mowimy dziekuje i ustepujemy miejsca. jesli taka moc ma wielkie spoleczenstwo, to co mozna z czlowiekiem zrobic w tak intymnym otoczeniu jak rodzina? i nie jest to tylko reakcja zwrotna na otrzymane bodzce, to juz zmieniony zapis tasmy z instrukcjami, odmienny jakby budulec, operowanie innymi pojeciami a nie tylko rozne efekty zalezne od modelowania-to zmieniony material, w ktorym mozemy dodatkowo rzezbic wszelkimi spoleczno-miedzyludzkimi sposobami. dwie plaszczyzny a nie pojedyncza socjalizacja.
jaka teraz daje to moc osobie zaznajomionej z powszechnym modelowym wizerunkiem czlowieka promowanego w spoleczenstwie, a mimo to dysponujacej innym zestawem instrumentow do oceniania jakosci swiatow. ona rozumie przecietnego ciebie a przecietny ty nie rozumiesz jej. moze rozumienie to za duzo powiedziane, ale zna mozliwie uruchomiace sie mechanizmy, wie czego sie spodziewac, zna to.
czlowiek jest dla czlowieka kurwa, zle sie dzieje. moze jestem paranoikiem ale zdarza mi sie pomyslec czy to co ktos mowi jest prawda czy klamstwem. bywaja okolicznosci kiedy przemyka ci taka mysl przez skronie mimo ze ani nie spodziewasz sie tego po danej osobie ani po sobie oceniania jej w taki sposob (nie chodzi nawet o to czy ktos klamie ale jaki motyw w miejsce szczerosci moze sie kryc za danymi slowami czy postepowaniem.niekoniecznie zly. poporstu nieoczywisty, czyli nie szczery bo ukryty-niezakomunikowany...). czy to jednak nie gasi na chwile tej lampy co rozpraszac miala mrok grzechu (a majacej przeciez plonac wiecznie), tej dobroci i wiary w ludzi? czy nie napedza twojego strachu? czy nie czujesz ze pomagajac innym uczac innych trzeba grodzic wlasna swiadomosc? jak bardzo byc otwartym? kto jest znajomym a kto bratem? jak mozesz otwierac swoj skarbiec przed kims kto prowadzi cie po piwnicach. nie boisz sie ze tak samo jak istnieje dobro tak samo moze istniec reakcja obronna na nie ktora zwie sie wykorzystaniem cudzej naiwnosci? to jak to jest, zastanow sie jeszcze raz i odpowiedz mi prosze. jestes budda czy frajerem?
...
istnieje we mnie dosc gleboka obawa, obawa jest tu zreszta slowem nieadekwatnie malo przerazonym, ze oczekujemy wzajemnie czego innego. ze moja czern jest twoim blekitem choc obydwoje mowimy na nia purpura. i kiedy ty widzisz blekit ja widze smole mimo ze kiedy ja widze krew to i ty widzisz krew, tyle ze zadne z nas nie zna jej jakosci ani zadne z nas nie wie jak postrzega juche to drugie z nas. kazde wypowiedziane przez ciebie slowo moze miec te same konotacje, werbalizowac podobny zestaw mysli, byc zawieszone w tej samej semantyce, ale roznic sie moga spoczywajace na nim oczekwiania.moga. ba. roznia sie kurwa i jestem bezradny chcac postepowac tak jak mnie o to prosisz bo nie wiem przeciez o co prosisz...
dlatego nauka nie ma innej mozliwosci tylko przegrac. podstawa nauki jest obiektywizm, ktory dla nas nie istnieje bo nie istnieje obiektywny uklad odniesienia, cala reszta to niezrozumiale komunikaty. a jako ze kazdy zmysl to swego rodzaju twoja nauka o swiecie, o danych jego dziedzinach, komunikacja z otoczeniem, to ta komunikacja zawodzi. lampa gasnie.
czym jest badanie opisywanie symptomow widze problem umiem go rozpoznac ale czy napewno dlaczego musze to negowac przeciez zrodzilismy sie z ciekawosci to naturalne ze chcemy wiedziec wiec wadliwe jest tylko narzedzie a nie zalozenie u zrodla
czy to ze jestesmy odlegli od siebie socjalizacja sprawia ze nasze wnetrza sa niczym anty- i materia? czy to poprostu dwie oddzielne, odmienne jaskinie. oba-jaskinie jednak.oba mimo jednak, ze tak samo jaskinie, to wciaz, bezdenne, zimne, nierozswietlone nawet iskra z powierzchni
to jak widzisz procesy w srodku jest tylko wtornym rozpoznaniem procesow ktore sie dzieja, za pomoca narzedzi jakie dal ci swiat. a swiat to nie twoje marzenia i checi
to calkiem brutalny komiks w ktorym korzystasz z tego co daje ci otoczenie i chloniesz kazdy wzorzec, nawet jesli negatywny, nawet jesli rozpoznajesz go jako negatywny to matryca chlonie uklady odniesienia, tworzy skale, gromadzi infomacje, analizuje. zastanow sie ile razy po fakcie zorientowalas sie ze postapilas zle. jesli podswiadomie rozpoznawalabys dobro i zlo, a nie wtornie je reinterpretowala, bylabys w stanie zapobiec wiekszosci zlych uczynkow, ktore zalezne byly od ciebie, albo bylabys poprostu ta zla osoba-zla z premedytacja
czlowiek czlowiekowi kosmosem
to jak rozumiesz moje reakcje jest mierzone tym jak jestes sobie w stanie je wytlumaczyc. nasza relacje kreuje nie moje czy twoje zachowanie ale moje wyobrazenie o tobie i twoje o mnie.
jak duza masz pojemnosc na gromadzenie danych (o moich zachowaniach) zamiast na moj temat wypluwania teorii?
skad wiesz ze moje zachowania tworza jakis powtarzalny schemat, ze jestem mentalnie zorganizowany, ze to ze robie jedno znaczy ze uwazam drugie, zgodnie z zaleznosciami opisanymi w ksiazkach, lub odczuwanymi przez ciebie??
czy to mozliwe ze jestesmy wychowywani w roznych wszechswiatach postrzegania czlowieka i relacji?? czy kultura i spojrzenie na inne pierwiastki kosmosu otoczenia przetapia twoj zestaw reakcji i inne procesy powoduja u ciebie te same reakcje a rozne reakcje powodowane sa przez identyczne u nas obojga procesy?
jesli (rozne) spoleczenstwa ucza nas roznych sposobow postrzegania materii wszechswiata-krajobrazow, dzwieku, zwierzat, zjawisk przyrody, tworza boga, ktorego najwazniejsze zestawy cech zwracaja uwage na rozne aspekty jego istoty nie wspominajac o tym ze bogowie poprostu sie roznia, (chyba ze bog jest juz dla nas tylko projekcja spoleczna) to nie wspominajmy wogle o tym ze inaczej widzimy rownorzedna istote zawieszona w zalozeniu w tych samych watpliwosciach, inaczej widzimy swoje miejsce w relacji, w rozmowie, inna widzimy role powitania i sposob oddania sobie wzajemnie szacunku. z innych powodow mowimy dziekuje i ustepujemy miejsca. jesli taka moc ma wielkie spoleczenstwo, to co mozna z czlowiekiem zrobic w tak intymnym otoczeniu jak rodzina? i nie jest to tylko reakcja zwrotna na otrzymane bodzce, to juz zmieniony zapis tasmy z instrukcjami, odmienny jakby budulec, operowanie innymi pojeciami a nie tylko rozne efekty zalezne od modelowania-to zmieniony material, w ktorym mozemy dodatkowo rzezbic wszelkimi spoleczno-miedzyludzkimi sposobami. dwie plaszczyzny a nie pojedyncza socjalizacja.
jaka teraz daje to moc osobie zaznajomionej z powszechnym modelowym wizerunkiem czlowieka promowanego w spoleczenstwie, a mimo to dysponujacej innym zestawem instrumentow do oceniania jakosci swiatow. ona rozumie przecietnego ciebie a przecietny ty nie rozumiesz jej. moze rozumienie to za duzo powiedziane, ale zna mozliwie uruchomiace sie mechanizmy, wie czego sie spodziewac, zna to.
czlowiek jest dla czlowieka kurwa, zle sie dzieje. moze jestem paranoikiem ale zdarza mi sie pomyslec czy to co ktos mowi jest prawda czy klamstwem. bywaja okolicznosci kiedy przemyka ci taka mysl przez skronie mimo ze ani nie spodziewasz sie tego po danej osobie ani po sobie oceniania jej w taki sposob (nie chodzi nawet o to czy ktos klamie ale jaki motyw w miejsce szczerosci moze sie kryc za danymi slowami czy postepowaniem.niekoniecznie zly. poporstu nieoczywisty, czyli nie szczery bo ukryty-niezakomunikowany...). czy to jednak nie gasi na chwile tej lampy co rozpraszac miala mrok grzechu (a majacej przeciez plonac wiecznie), tej dobroci i wiary w ludzi? czy nie napedza twojego strachu? czy nie czujesz ze pomagajac innym uczac innych trzeba grodzic wlasna swiadomosc? jak bardzo byc otwartym? kto jest znajomym a kto bratem? jak mozesz otwierac swoj skarbiec przed kims kto prowadzi cie po piwnicach. nie boisz sie ze tak samo jak istnieje dobro tak samo moze istniec reakcja obronna na nie ktora zwie sie wykorzystaniem cudzej naiwnosci? to jak to jest, zastanow sie jeszcze raz i odpowiedz mi prosze. jestes budda czy frajerem?
...
istnieje we mnie dosc gleboka obawa, obawa jest tu zreszta slowem nieadekwatnie malo przerazonym, ze oczekujemy wzajemnie czego innego. ze moja czern jest twoim blekitem choc obydwoje mowimy na nia purpura. i kiedy ty widzisz blekit ja widze smole mimo ze kiedy ja widze krew to i ty widzisz krew, tyle ze zadne z nas nie zna jej jakosci ani zadne z nas nie wie jak postrzega juche to drugie z nas. kazde wypowiedziane przez ciebie slowo moze miec te same konotacje, werbalizowac podobny zestaw mysli, byc zawieszone w tej samej semantyce, ale roznic sie moga spoczywajace na nim oczekwiania.moga. ba. roznia sie kurwa i jestem bezradny chcac postepowac tak jak mnie o to prosisz bo nie wiem przeciez o co prosisz...
dlatego nauka nie ma innej mozliwosci tylko przegrac. podstawa nauki jest obiektywizm, ktory dla nas nie istnieje bo nie istnieje obiektywny uklad odniesienia, cala reszta to niezrozumiale komunikaty. a jako ze kazdy zmysl to swego rodzaju twoja nauka o swiecie, o danych jego dziedzinach, komunikacja z otoczeniem, to ta komunikacja zawodzi. lampa gasnie.
tagi:
antisocial,
hudlaa,
kontakt,
kultura symboliczna,
negacja kultury,
oszustwo,
social
niedziela, 12 czerwca 2011
PCFSTNK czyli propaganda nienawisci
zdarzalo mi sie kilkakrotnie slyszec uwagi zarzuty czy spostrzezenia dotyczace stosowanej przeze mnie rzekomo retoryki nienawisci, negatywnego przekazu, powszechnych oskarzen, promowaniu postawy zaprzeczenia, zasnuwania wzroku pesymistyczna wizja zamiast pozytywnych alternatyw, pokrzepiania serc i energetycznego kaznodziejstwa.
absolutnie istnieje taki przekaz nacechowany wkurwem.
nie jest to mimo wszystko bron wymierzona specjalnie w kogos. to grozba w kierunku spoleczenstwa, spolecznych zjawisk, poczynan, grzechow. pytanie, ktore moze sie nasunac to kim jestem, z jakiej wystepuje pozycji zeby mowic kto jak czym w jaki sposob i w stosunku do kogo zgrzeszyl. jestem na tym swiecie tak jak wszyscy dookola. nie prosilem sie o to, nigdy nie powiem jednak, ze mnie to nie cieszy. ale to co dzieje sie wokol mnie to za duzo. codziennie chcac nie chcac chlone negatywne wzorce z otoczenia, codziennie jestem przedmiotem atakow wizualnych, psychologicznych, marketingowych. przy tym moja wolnosc jest sciskana do niewyobrazalnie malych rozmiarow, nie mam juz do niczego prawa. wydawac by sie moglo, ze zycie nie jest juz celem samym w sobie nie mowiac o jakichs moich planach, marzeniach. celem, powodem powolania mnie do zycia w tym pokurwionym swiecie jest to zebym mogl byc odbioraca pewnych komunikatow, zeby cos na mnie wplywalo, wywolywalo efekt, mam byc receptorem spolecznych procesow, konsumentem, przedmiotem pewnych operacji, obiektem atakow, jestem jakby krolikiem doswiadczalnym. moze kiedys wynikna z tego jakies faktyczne skutki, byc moze ma to wszystko jakis cel, przyniesie wymierne efekty, ale dobrze widze ze jeszcze nie pora. a wasze plany i efekty waszych dzialan szczerze powiedziawszy w chuju mam.
jestem tu, stoje posrodku skrzyzowania, widzialem rozne sytuacje. nie stawiam sie ponad, nie przyznaje sobie specjalnych praw....
/nie zgadzam sie na to czym nas karmicie, nie chce tego, a jednak nie dajecie mi sie tego wyrzec. widze przez wasze klamstwa, przez wasze iluzje, nie chce waszych narkotykow, nie chce waszych przymusow, waszych sztucznych wolnosci, nie chce waszych symptomow, nie chce waszych kreacji. widze, czuje, odczuwam, analizuje, mysle, podnosze sprzeciw, kontestuje/
/dla mnie to sa oczywistosci, wiec z takiej pozycji, na ktorej sami mnie ulokowaliscie nie rozumiem czego innego ode mnie oczekiwac jesli nie niezgody. nie rozumiem czemu to dziwi i kluje w oczy, ze chloniemy ten wasz szajs przez cale zycie i jak juz nie ma w co go wsaczyc to chcemy go wypluc. dokladnie tak jak nasz nauczyliscie strzelac jadem. problem w tym ze odwracamy glowy w wasza strone. to jest wasz problem. reszta to wasza zasluga/
...ja po prostu odzyskuje prawo do zycia.
to co wycieka z moich slow z moich emocji to frustracja, zalamanie, glebokie rozczarowanie czlowiekiem, rozczarowanie nami, toba, mna. jestesmy rakiem ktory trawi wlasne komorki, zabijamy wlasnego zywiciela, zabijamy sami siebie.
powiedz mi jak tu nie byc zszokowanym. wiele juz widzialem wiele juz znioslem ale ciagle jestem w szoku. ten wstrzas wychodzi ze mnie na wszystkie sposoby. chce obrocic go na swoja korzysc.
nie promuje materialnego zawieszenia w rzeczywistosci, gromadzenia dobr, doczesnych przyjemnosci, zaglady srodowiska naturalnego, przemocy rasowej, seksualnej, gwaltow, starc rasowych czy etnicznych, konfliktow rozwiazywanych zbrojnie. jesli o tym mowie to badz pewien ze pietnuje. rozumiem mimo wszystko, ze sa to poprostu objawy skazenia, winie wirusa a nie ofiary. to o czym opowiadam, to co wyrazam to grozby, mozliwosci oszalalej jednostki, lista waszych klamstw, zbrodni, przewinien. moja odpowiedz na nie. nie przemoc a zniszczenie. zniszczenie absolutne, calopalenie i samospalenie. holokaust jihad kamikadze.
mowie o zabiciu obrazu samego siebie, ktory uszylo dla ciebie spoleczenstwo, i w ktory spoleczenstwo kaze ci wierzyc. mowie o przekluciu zaslony strachu, zaslony terroru.ale nie ukrywam ze chodzi o kreowanie strachu, o danie do zrozumienia ze jestesmy tutaj, wsrod was i to my wiemy kim jestescie, wiemy dlaczego czujemy ta nienawisc, a wy nie wiecie kim jestesmy my, nie wiecie jak nas rozpoznac nie wiecie ze jestesmy tak blisko was. i tak, nie pisze tego nieswiadomie- nienawidze, brzydze sie, odrzuca mnie, tym bardziej ze wplywacie na mnie swoimi dzialaniami w kazdej sekundzie mojego zycia.
mowie o podpaleniach, o napisach na murach, o agresji w stosunku do opresora. mowie o sprzeciwie. o sprzeciwie aktywnym. mowie o swiadomosci, o koniecznosci podjecia pewnych dzialan. mowie o siostrach i braciach w walce, mowie o ofiarach konfliktu. nie dziw sie ze promuje zdecydowane rozwiazania i w obliczu tego jak postepujecie, sam tez nie zaluje ich ofiar. ofiary byc musza i nie mowie tego zeby sie usprawiedliwiac, mowie o faktach. konflikt przynosi ofiary, a ten konflikt trwa. eskalacja jeszcze przed nami, dlatego oskarzenia czy pomowienia o propagande nienawisci schowajcie do kieszeni. to jest propaganda przygotowan, propaganda swiadomosci, slowo na niedziele. na prawdziwa nienawisc jeszcze przyjdzie czas.
nie obchodzi mnie czy to rozumiesz, czy chcesz zrozumiec, czy to czujesz. nie otwieram ust zeby ci cokolwiek tlumaczyc czy udowadniac, robie to zeby kazde z nas moglo sie dowiedziec ze pomimo nieskonczonej pojemnosci na gorycz tam gleboko w srodku, zla jest tyle, ze mozna wybuchnac, ze mozna przelac puchar.pijcie trucizne, ja juz nie moge wypluwam to. to jest moj pozytyw, sory ale nie stac mnie na nic innego.
na podstawie materialow roboczych albumu coanenepilli/hudlaa
absolutnie istnieje taki przekaz nacechowany wkurwem.
nie jest to mimo wszystko bron wymierzona specjalnie w kogos. to grozba w kierunku spoleczenstwa, spolecznych zjawisk, poczynan, grzechow. pytanie, ktore moze sie nasunac to kim jestem, z jakiej wystepuje pozycji zeby mowic kto jak czym w jaki sposob i w stosunku do kogo zgrzeszyl. jestem na tym swiecie tak jak wszyscy dookola. nie prosilem sie o to, nigdy nie powiem jednak, ze mnie to nie cieszy. ale to co dzieje sie wokol mnie to za duzo. codziennie chcac nie chcac chlone negatywne wzorce z otoczenia, codziennie jestem przedmiotem atakow wizualnych, psychologicznych, marketingowych. przy tym moja wolnosc jest sciskana do niewyobrazalnie malych rozmiarow, nie mam juz do niczego prawa. wydawac by sie moglo, ze zycie nie jest juz celem samym w sobie nie mowiac o jakichs moich planach, marzeniach. celem, powodem powolania mnie do zycia w tym pokurwionym swiecie jest to zebym mogl byc odbioraca pewnych komunikatow, zeby cos na mnie wplywalo, wywolywalo efekt, mam byc receptorem spolecznych procesow, konsumentem, przedmiotem pewnych operacji, obiektem atakow, jestem jakby krolikiem doswiadczalnym. moze kiedys wynikna z tego jakies faktyczne skutki, byc moze ma to wszystko jakis cel, przyniesie wymierne efekty, ale dobrze widze ze jeszcze nie pora. a wasze plany i efekty waszych dzialan szczerze powiedziawszy w chuju mam.
jestem tu, stoje posrodku skrzyzowania, widzialem rozne sytuacje. nie stawiam sie ponad, nie przyznaje sobie specjalnych praw....
/nie zgadzam sie na to czym nas karmicie, nie chce tego, a jednak nie dajecie mi sie tego wyrzec. widze przez wasze klamstwa, przez wasze iluzje, nie chce waszych narkotykow, nie chce waszych przymusow, waszych sztucznych wolnosci, nie chce waszych symptomow, nie chce waszych kreacji. widze, czuje, odczuwam, analizuje, mysle, podnosze sprzeciw, kontestuje/
/dla mnie to sa oczywistosci, wiec z takiej pozycji, na ktorej sami mnie ulokowaliscie nie rozumiem czego innego ode mnie oczekiwac jesli nie niezgody. nie rozumiem czemu to dziwi i kluje w oczy, ze chloniemy ten wasz szajs przez cale zycie i jak juz nie ma w co go wsaczyc to chcemy go wypluc. dokladnie tak jak nasz nauczyliscie strzelac jadem. problem w tym ze odwracamy glowy w wasza strone. to jest wasz problem. reszta to wasza zasluga/
...ja po prostu odzyskuje prawo do zycia.
to co wycieka z moich slow z moich emocji to frustracja, zalamanie, glebokie rozczarowanie czlowiekiem, rozczarowanie nami, toba, mna. jestesmy rakiem ktory trawi wlasne komorki, zabijamy wlasnego zywiciela, zabijamy sami siebie.
powiedz mi jak tu nie byc zszokowanym. wiele juz widzialem wiele juz znioslem ale ciagle jestem w szoku. ten wstrzas wychodzi ze mnie na wszystkie sposoby. chce obrocic go na swoja korzysc.
nie promuje materialnego zawieszenia w rzeczywistosci, gromadzenia dobr, doczesnych przyjemnosci, zaglady srodowiska naturalnego, przemocy rasowej, seksualnej, gwaltow, starc rasowych czy etnicznych, konfliktow rozwiazywanych zbrojnie. jesli o tym mowie to badz pewien ze pietnuje. rozumiem mimo wszystko, ze sa to poprostu objawy skazenia, winie wirusa a nie ofiary. to o czym opowiadam, to co wyrazam to grozby, mozliwosci oszalalej jednostki, lista waszych klamstw, zbrodni, przewinien. moja odpowiedz na nie. nie przemoc a zniszczenie. zniszczenie absolutne, calopalenie i samospalenie. holokaust jihad kamikadze.
mowie o zabiciu obrazu samego siebie, ktory uszylo dla ciebie spoleczenstwo, i w ktory spoleczenstwo kaze ci wierzyc. mowie o przekluciu zaslony strachu, zaslony terroru.ale nie ukrywam ze chodzi o kreowanie strachu, o danie do zrozumienia ze jestesmy tutaj, wsrod was i to my wiemy kim jestescie, wiemy dlaczego czujemy ta nienawisc, a wy nie wiecie kim jestesmy my, nie wiecie jak nas rozpoznac nie wiecie ze jestesmy tak blisko was. i tak, nie pisze tego nieswiadomie- nienawidze, brzydze sie, odrzuca mnie, tym bardziej ze wplywacie na mnie swoimi dzialaniami w kazdej sekundzie mojego zycia.
mowie o podpaleniach, o napisach na murach, o agresji w stosunku do opresora. mowie o sprzeciwie. o sprzeciwie aktywnym. mowie o swiadomosci, o koniecznosci podjecia pewnych dzialan. mowie o siostrach i braciach w walce, mowie o ofiarach konfliktu. nie dziw sie ze promuje zdecydowane rozwiazania i w obliczu tego jak postepujecie, sam tez nie zaluje ich ofiar. ofiary byc musza i nie mowie tego zeby sie usprawiedliwiac, mowie o faktach. konflikt przynosi ofiary, a ten konflikt trwa. eskalacja jeszcze przed nami, dlatego oskarzenia czy pomowienia o propagande nienawisci schowajcie do kieszeni. to jest propaganda przygotowan, propaganda swiadomosci, slowo na niedziele. na prawdziwa nienawisc jeszcze przyjdzie czas.
nie obchodzi mnie czy to rozumiesz, czy chcesz zrozumiec, czy to czujesz. nie otwieram ust zeby ci cokolwiek tlumaczyc czy udowadniac, robie to zeby kazde z nas moglo sie dowiedziec ze pomimo nieskonczonej pojemnosci na gorycz tam gleboko w srodku, zla jest tyle, ze mozna wybuchnac, ze mozna przelac puchar.pijcie trucizne, ja juz nie moge wypluwam to. to jest moj pozytyw, sory ale nie stac mnie na nic innego.
na podstawie materialow roboczych albumu coanenepilli/hudlaa
środa, 8 grudnia 2010
boje sie wlasnych mysli
bo moga mnie oszukac jak dzis w nocy...
coanenepilli - elba, warszawa - 7 wrzesnia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)